Z Serginho opcje trzy. Wygra najgorsza

Wiadomość gruchnęła nieziemska. Serginho na testach w Zenicie Sankt Petersburg brzmi mniej więcej tak jak „Real Madryt, zachwycony postawą Richarda Zajaca w ligowej potyczce z GKS-em Bełchatów, zdecydował się rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron z Ikerem Casillasem i podpisać ze Słowakiem umowę na 5 lat. Jako, że Zajac grał tylko w towarzyskim meczu reprezentacji Słowacji, Vicente del Bosque, selekcjoner Hiszpanów, zastanawia się nad powołaniem go do kadry”. Takie transfery mają tylko jeden, za to dość istotny feler. Niemal nigdy do nich nie dochodzi.

Fakt, zdarzyło się, że rok temu Manchester United wydał miliony na Bebe, który dotychczas grał tylko w III lidze portugalskiej i miał za sobą treningi z reprezentacją bezdomnych, ale powiedzmy sobie szczerze – inny taki przykład trudno znaleźć. Alex Ferguson kupił go bez oglądania. I nie mam wątpliwości, że Zenit też Serginho nie oglądał. Bo kiedy? W meczu Młodej Ekstraklasy? W Pucharze Polski przeciwko Bełchatowowi? Bo już na pewno nie ze Śląskiem, kiedy Brazylijczyk pokazał, dlaczego w ogóle nie warto rozpętywać medialnej akcji pt. „Dlaczego Kasperczyk trzyma go na ławce?”.

Przed Podbeskidziem stoją teraz trzy opcje. Pierwsza – najbardziej optymistyczna. Serginho zostaje wypożyczony na rok do Petersburga, bielszczanie rzucają za niego cenę w granicach miliona euro, co Gazprom, sponsorujący mistrza Rosji, wydaje na waciki. Tymczasem w Petersburgu okazuje się to, co można stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa już w Bielsku – 21-latek to słaby piłkarz z bardzo obrotnym menedżerem. „Górale” pozbywają się piłkarza, który i tak się nie łapie nawet na ławkę i przy tym zapewniają sobie połowę rocznego budżetu.

Druga – najmniej realistyczna, trochę mniej korzystna dla Podbeskidzia. Serginho zostaje wypożyczony na rok do Petersburga, bielszczanie ponownie dostają za niego duże pieniądze, ale… Brazylijczyk eksploduje formą, jest gwiazdą ligi rosyjskiej, błyszczy w Lidze Mistrzów. Wprawdzie pół Polski śmieje się, że był za słaby na Podbeskidzie, a strzela gole Realowi, tyle, że to i tak nie przypadek Michaela Essiena w Zagłębiu Lubin. Skoro do Bielska ktoś go ściągnął, sprawdził i dał mu kontrakt, to znaczy, że talent widział, wręcz odkrył i jeszcze dał klubowi zarobić. To też byłoby korzystne, zwłaszcza jeśli „Górale” zastrzegą sobie procent od następnego transferu.

Skończy się jednak tak, że Serginho nawet jeśli poleci do Rosji, już po pierwszych ruchach zostanie sklasyfikowany jako cienias, menedżer zostanie wychłostany za przywożenie szrotu i tyle z transferu będzie, a Brazylijczyk będzie musiał błagać Kasperczyka – używając przy tym kilku słowników – żeby wziął go kiedyś na mecz ligowy, bo chciałby poczuć z ławki jak wygląda polska ekstraklasa.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl