Zablokowaliśmy Kubę. Dosłownie.

Tak ładnego i szybkiego początku w wykonaniu naszych siatkarzy się nie spodziewałem – ograliśmy Kubańczyków 3:0. Oczywiście nie jest to ten sam zespół, który rok temu cieszył się z Wicemistrzostwa Świata, ale tak okazała wygrana na otwarcie turnieju jest ważna w kontekście kolejnych meczów.

Przed spotkaniem było wiele niewiadomych. Baliśmy się mocnego początku w wykonaniu siatkarzy Orlando Samuelsa Blackwooda, obawialiśmy się, że bez Bartka Kurka będzie nam szło jak po grudzie. Na szczęście wszystko potoczyło się po naszej myśli, a może nawet i lepiej. Choć patrząc na wynik można pomyśleć, że mecz był łatwy i przyjemny dla Polaków, to jednak sami mówią, iż tak nie było. Choć nieprzeprowadzenie żadnej zmiany przez trenera Anastasiego o czymś świadczy…

Nie daliśmy się rywalom rozegrać, co okazało się kluczem do wygranej. Przy siatce przycisnęliśmy ich bardzo mocno – często stawialiśmy wysoki, skuteczny blok, a nasi środkowi zdobyli tyle punktów,  że wygrali dla nas prawie całego seta! Ponadto kapitalnie spisywały się nasze skrzydła. MVP dostał Zbigniew Bartman, ale równie dobrze możnaby tę maskotkę przyznać Możdżonkowi, Nowakowskiemu, czy Winiarskiemu.

A skoro już o Michale mowa, to warto powiedzieć, iż powrócił do reprezentacji w świetnym stylu. Dziś zagrał po profesorsku – kiedy trzeba było, atakował mocno, lecz często także szukał technicznych rozwiązań akcji (kiwki, nabicie na blok). Przyjmujący PGE Skry Bełchatów jest drużynie narodowej potrzebny. I bardzo dobrze, że go mamy w Japonii.

Poza tym, że nasze przyjęcie stało na wysokim poziomie, rozgrywał nam fantastycznie Paweł Zagumny. Miał praktycznie wszystkie możliwości w swoim fachu, ale nie skorzystał z jednej – kiwki (tak, jak to uczynił Yosmany Diaz trzykrotnie). Jeszcze przyjdzie na to czas… Coś czuję, że Łukaszowi Żygadle będzie bardzo ciężko przebić się do składu, bo Guma potwierdził, iż wciąż jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym rozgrywającym na świecie.

Nie da się wygrywać spotkań, kiedy ma się dwie indywidualności i nic poza tym, a taka sytuacja miała miejsce w szeregach Kubańczyków. Hernandez i Leon robili co mogli, ale brakowało im kogoś takiego, jak Leal na przyjęciu, Hierrezuelo na rozegraniu, czy Simon na środku. Ponadto, najlepiej blokujący MŚ 2010 bardzo przydawał się drużynie jako kapitan. Bez niego konstrukcja kubańskiego zespołu się chwieje. Nie twierdzę jednak, że ci, którzy obecnie reprezentują Kubę są słabi, jednakże trochę ustępują poziomem kadrze sprzed roku.

Widać po nich było, że nie są jeszcze przygotowani do turnieju. Przylecieli do Japonii dosyć późno, bo w piątek i to się najwyrażniej teraz na nich odbija. Trochę żałuję, bo bardzo polubiłem ten zespół w 2009 roku, kiedy w pięknym stylu awansowali do turnieju finałowego Ligi Światowej (wygrali grupę z Rosją, Bułgarią i Japonią). Ponieważ są w trudnej sytuacji, życzę im jak najlepiej w Pucharze Świata. Są to młodzi chłopcy, więc jest duża szansa, że wytrzymają kondycyjnie i utrą nosa kilku rywalom. Oddalili się od Olimpijskiego awansu, ale nadal mają na niego szansę.

A my jutro zagramy z Serbią, która dziś zaprezentowała się w meczu z Argentyną, jak Kuba z nami. Teraz głosy są podzielone – albo już taki „wypadek przy pracy” się nie powtórzy, albo ten kryzys będzie trwał dalej i szybko pozwoli im zapomnieć o biletach do Londynu.

Od razu zapowiadam, że kolejny wpis o PŚ pojawi się we wtorek, bo w poniedziałek czeka mnie ostra walka z czasem i rodzicami o litość i możność oglądania tego spotkania… Jak można zadawać swojemu własnemu rodzonemu dziecku takie ciosy psychiczne?! „Wszak przecież są rzeczy ważne i ważniejsze, nie?”


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl