Zamotany zarząd Juventusu

Nawet turyński dziennik „Tuttosport” krytykuje już Juventus i nie boi się nazywać go najgorszą drużyną w całej historii klubu. Właściciele wchodzą w konflikt z prasą i wciąż myślą, co zrobić, aby w kolejnym sezonie jednak zacząć znowu znaczyć w Serie A tyle, co w przeszłości.

Sprawa jest o tyle trudna, że zarządowi kończą się potencjalne opcje. W zeszłym sezonie poszli tropem FC Barcelony czy Bordeaux i dali szansę początkującemu w zawodzie Ciro Ferrarze. Skończyło się na słabszych wynikach i zwolnieniu trenera. Postanowiono spróbować czegoś zupełnie innego i dano drużynę w ręce doświadczonego Alberto Zaccheroniego, który w przeszłości prowadził już chociażby Inter, Lazio, Milan czy Udinese. Niestety, historia zatoczyła koło i znów po dobrym początku klub zaczął pikować w dół i rozczarowywać na różnych frontach.

Juventus nie podjął złej decyzji zatrudniając Luigiego Del Neriego. Świetny sezon w Sampdorii, ogromne doświadczenie i wyrobiona marka w Serie A były dobrymi powodami, aby właśnie 60-letniemu Włochowi powierzyć przed nowym sezonem wymęczoną kłopotami jedenastkę. Niestety, znowu plan nie wypalił i „Stara Dama” nie ugrała nic w europejskich pucharach, a w lidze od dawna przestała się liczyć w walce o czołowe lokaty. Trudno jej będzie nawet spokojnie wywalczyć miejsce w Lidze Europejskiej, minimum dla takiej drużyny jak Juventus.

Dzisiaj pojawiają się plotki łączące klub z kolejnymi trenerskimi nazwiskami. Tylko, że żadne z nich nie gwarantuje drużynie spokojnego sezonu 2011/2012. Młody trener, doświadczony trener, zorientowany w klubowych realiach trener, niezwiązany bliżej z Juventusem trener. Wszyscy, jak leci zawiedli. Teraz mówi się o Walterze Mazzarim z Napoli, identycznie tak jak mówiło się o Del Nerim rok temu. Wspomina się Lippiego, Spallettiego czy Conte. I wszędzie są przesłanki, aby właśnie danemu nazwisku zaufać, ale i podobne obawy, co wcześniej. A trzeciego sezonu z rzędu, w którym Juventus będzie ekipą przeciętną kibice mogą nie znieść.

Może więc wina nie leży w osobie szkoleniowca? Może po prostu klub potrzebuje bardzo gruntownej przebudowy? Takiej przez kilka lat. A może potrzeba trenera z zagranicy, który wniesie inną mentalność? Wszak Didier Deschamps za swoich czasów nie spisywał się w Turynie źle. Czyżby więc Wenger albo Villas-Boas, także wspominani w mediach kandydaci? W stolicy Piemontu jest wiele do zrobienia i przemyślenia, zarządowi można tylko współczuć.


pubsport.pl