Zapachniało nam Ligą Światową

Radośnie świętuję rok istnienia bloga, a także wygraną naszych siatkarzy z Niemcami w pierwszym meczu ME. Inauguracja turnieju jest niezwykle ważna, zwykle bywa trudna. Tym bardziej cieszmy się z trzech punktów do tabeli po dzisiejszej rywalizacji!

Na przestrzeni kilku lat dało się zaobserwować, że w każdej dyscyplinie sportu pokonanie Niemców przez Polaków jest zadaniem bardzo trudnym i daje nam bardzo dużo narodowej radości. Nie inaczej było i tym razem, o czym świadczą choćby dzisiejsze reakcje komentatorów Polsatu – T. Swędrowskiego i W. Drzyzgi. A przecież odkąd kadrę naszych zachodnich sąsiadów objął Raul Lozano, różnie gra nam się z nimi strasznie trudno, a spotkania są męczące.

Przed turniejem Niemcy zapowiadali, że celują w medal. Pytani o receptę na Polaków, odpowiadali: „Zatrzymamy Kurka i będzie po sprawie”. A tu niespodzianka, bo to Michał Kubiak okazał się naszą największą armatą. To był absolutnie jego dzień. Fantastycznie przyjmował (razem z Ignaczakiem) i skończył wiele ataków. Nieważne, czy miał na drodze pojedynczy, czy podwójny blok. Radził sobie znakomicie.

Ponadto bardzo dobrze wychodziły nam akcje przez środek. Nieudane ataki Nowakowskiego, czy Możdżonka można policzyć na palcach jednej ręki. Wszystko to efekt znakomitego rozgrywania piłki przez Łukasza Żygadłę, co z kolei wynikało ze znakomitego przyjęcia, o czym już wspominałem.

Cieszę się, że gra naszego zespołu nie polegała na zasadzie: „ciągle grać na Kurka i może coś z tego wyjdzie”. Bartek na dobre „włączył się” do gry w połowie drugiej partii i dzięki temu poza mocnym, odrzucającym serwisem, straszyliśmy rywali wielką różnorodnością kończenia akcji, a także blokiem.

Nasi przeciwnicy wyglądali na spiętych przez pierwsze półtora seta i nic specjalnego nie pokazali. Raul Lozano mocno rotował składem i szukał optymalnego rozwiązania na Polaków. I znalazł – Roberta Kromma. On jako pierwszy pokazał, że można nas nieco przytemperować. Do tego doszły znakomite zagrywki Gyorgy Grozera i zrobiło się groźnie. Na szczęście mieliśmy odpowiednio dużą przewagę w II secie, co pozwoliło nam prowadzić 2:0.

Zwykle najciężej jest wygrać trzeciego seta, gdy wygrało się poprzednie dwa. Nie inaczej było i tym razem. W nasze szeregi wkradło się kilka niepotrzednych błędów (także sędziowskich) i nie udało się skończyć meczu w trzech odsłonach. Daliśmy się nieco wyszumieć trzem najlepszym niemieckim graczom: Krommowi, Grozerowi i Huebnerowi. Ten ostatni aż ośmiokrotnie zapunktował blokiem!

Dzisiejsze zawody oceniam pozytywnie, choć lekko niepokoją mnie stracone punkty seriami przez Biało-Czerwonych. Dobrze, że wyrabialiśmy sobie wysoką przewagę na początku 1., 2. i 4. seta, bo różnie to mogłoby się potoczyć. Choć gra naszych reprezentantów przypominała trochę Ligę Światową, gdzie pokazali, że są drużyną waleczną. Oby ta waleczność i dobra gra utrzymywała się jak najdłużej.

Jutro kolejny ważny mecz. Gramy z Bułgarią, która dziś sensacyjnie przegrała po pięciosetowym boju ze Słowacją. Siatkarze Radostina Stoycheva będą na pewno rozdrażnieni i za wszelką cenę będą walczyli o wygraną, bo wisi nad nimi widmo powrotu do domu po fazie grupowej. Być może muszą wejść w turniej i dlatego przegrali swoje spotkanie, lecz to im bardzo komplikuje sprawę. Tak więc dobra mobilizacja musi być też i u nas.

Poza tym, na austriacko-czeskich parkietach niespodzianek nie było. Wiele emocji było w Karlovych Warach, gdzie Czesi pokonali Portugalczyków po tie-breaku. Drudzy gospodarze mocno oberwali od przeciętnych Słoweńców i może się okazać, że po trzech meczach wrócą do dom… to znaczy do swoich domów.

I na koniec obrazek dnia znaleziony na oficjalnej stronie Eurovolley 2011:

PS. Polscy kibice zawstydzili gospodarzy i pobili rekord frekwencji Mistrzostw. W Pradze mecz oglądało około 8 tysięcy widzów – o 2 tysiące mniej niż Austriaków i o prawie 3 tys. liczniej od Czechów. Strach pomyśleć, co może się stać w… a może lepiej nie będę kończył 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl