Zapowiedź 21. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Stęskniliście się? I słusznie, oto za nami najdłuższa przerwa między meczami ekstraklasy, z jaką mieliśmy do czynienia tej wiosny. Do 6 maja już nigdy więcej nie przyjdzie nam czekać pełnych czterech dni na kolejny mecz. No chyba, że znów zdarzy się jakiś wypadek i ogłoszona będzie żałoba. Zapraszam na zapowiedź 21. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Piątek 18:00 ŁKS Łódź – Cracovia Kraków

Śnieg w Małopolsce nie zdążył jeszcze stopnieć w całości, a Cracovia zdołała już potracić punkty z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie. Zremisowała z Jagiellonią (12. w tabeli), zremisowała z Lechią (13.) i przegrała z Zagłębiem (14.). Mecz z ŁKS-em będzie ostatnim, z grupy tych „o sześć punktów”. Jeżeli ŁKS wygra, to ja przestaję wierzyć w jakiekolwiek cuda Cracovii. Nie tym razem.

Paradoks tego meczu jest taki, że spotkają się w nim kluby zupełnie do siebie nie podobne. Z jednej strony ŁKS, jakby żywcem wyjęty z jakiejś satyry nt. PRL-u, z drugiej, poukładana i nowoczesna Cracovia. Żeby było śmieszniej to właśnie ŁKS chyba jest faworytem, chociaż w przypadku tej pary to nie zdziwi nas już raczej nic.

Piątek 20:30 Wisła Kraków – Lech Poznań

W najbliższych dwóch tygodniach dojdzie do trzech pojedynków tych drużyn – oprócz ligowej potyczki, będą jeszcze dwa mecze 1/4 finału Pucharu Polski. Gdyby porównać ten trójmecz do rywalizacji skoków narciarskich to trzeba byłoby nazwać wieczorne starcie kwalifikacjami. Kto wygra – zyska nieco spokoju w lidze i „podepnie się”, trochę na chama, ale jednak, pod ligową czołówkę. Przegrany będzie zaś musiał się pogodzić z faktem, że w lidze to już co najwyżej zagra o „złote kalesony” (pamiętacie tą słynną nagrodę z podwórkowych boisk?)  Jednym zdaniem – jutro zdecyduje się, kto z tej dwójki jeszcze o coś fajnego powalczy w lidze, a kto drogi do Europy będzie szukał przez Puchar Polski. No chyba, że będzie remis i najbardziej ucieszą się w Chorzowie i Kielcach.

Mecz ten powinien reklamować Krzysztof Ibisz, ze swoim hasłem „uderzająca świeżość”. Z jednej strony Wisła po raz drugi prowadzona przez Michała „faster” Probierza, z drugiej Lech z debiutującym Rumakiem. Kto pobiegnie szybciej? Kto zostanie „gwiazdą świeżości”?

Smaczku rywalizacji dodaje fakt, że obaj trenerzy znają się dobrze z podstawówki  z pracy w Jagiellonii, gdzie Probierz prowadził pierwszy zespół, a Rumak był trenerem zespołu z Młodej Ekstraklasy. Teraz przed nimi egzamin dojrzałości.

Sytuacja kadrowa: Wisła: Na pewno nie zagra Genkow, indywidualnie trenował w czwartek Melikson, ale prawdopodobnie będzie mógł wystąpić. Lech: trener Rumak może skorzystać ze wszystkich podstawowych zawodników, do kadry wracają Grzegorz Wojtkowiak i Rafał Murawski.

Sobota 13:30 Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk

Jest źle – ktoś zapomniał, że przebudowywanego stadionu w Zabrzu lepiej nie pokazywać w świetle dziennym. Jedyny plus z takiego rozwiązania jest taki, że inspektorzy budowlani będą mogli ocenić postępy w pracach nie ruszając się z domów. My też popatrzymy sobie na dźwigi i koparki licząc, że piłkarze Lechii udźwigną ciężar tego pojedynku i stworzą wraz z Górnikiem, mecz na widok którego opadną nam kopary.

Gdański klub spotkała ostatnio istna medialna nagonka – wszyscy rozpisywali się, o tym jak to jest jedną z siedmiu najmniej strzelających drużyn spośród wszystkich lig w Europie. Ja zastanawiam się, jakim cudem możliwe jest, że strzelając jednego gola na ponad 2 mecze zdobywa się 19 punktów? Ktoś w tej lidze jest chyba nieudolny i wyjątkowo nie chodzi tu o zawodników Lechii.

Sobota 15:30 Podbeskidzie B.-B. – Legia Warszawa

Pierwszy mecz tych drużyn w tym sezonie, był wydarzeniem epokowym dla całej ligi – wówczas okazało się, że w ekstraklasie gra 16 drużyn. Po wygranej Górali na Łazienkowskiej trzeba było oficjalnie uznać ich roszczenia  i zaliczyć ich do grona ekip grających w piłkę.  Przed starciem z Legią bywało z tym różnie. Minęło parę miesięcy i nic już nie jest takie samo… nawet Kuciak stał się Kucjakiem 🙂 Tym razem, jeśli Podbeskidzie zdobędzie z Legią jakieś punkty, to nie zdziwi się nikt, nawet paru ucieszy. Nie będą to na pewno raczej właściciele Podbeskidzia, którzy obiecali swoim piłkarzom premię za utrzymanie – 1 milion złotych. Teraz próbują wycofać się z tych obiecanek, ale piłkarze robią im na złość – w szybkim tempie zbliżają się do zapewnienia sobie utrzymania, na długo przed końcem sezonu.

Będzie to setny mecz Michała Żewłakowa w polskiej ekstraklasie. Gratulacje!

Sobota 18:00 Zagłębie Lubin – Ruch Chorzów

Yyy… ten, no, eee. Czemu warto obejrzeć ten mecz? Hmm, no bo będzie można zobaczyć chyba najlepszego wiosną piłkarza ligi – Arkadiusza Piecha. I tyle. Serio, zawsze gdy patrzę na zestaw par, to któraś dziwnym trafem mnie odstrasza. Tym razem padło na ten pojedynek. Może moja intuicja się myli i będzie to znośny spektakl. Jakby nie było – starcie faworytów: faworyt do spadku i faworyt do mistrzostwa. Ehh, Sami widzicie, jak bardzo trzeba naginać rzeczywistość, żeby rozbudzić emocje w związku z tym meczem. Ciekawostka statystyczna, mówiąca wiele o napastnikach obu klubów mówi, że Ruch zdobył 31 goli, oddając 199 strzałów na bramki rywali, tymczasem Zagłębie w 226 próbach trafiało do siatki 19 razy. Ciekawe czy w tej chwili Darvydas Sernas spuszcza głowę, czerwieni się i wyłącza komputer…

Niedziela 14:30 Widzew Łódź – GKS Bełchatów

Derby? Eee tam panie jakie derby – mówią w Łodzi. Skoro na stadion kibiców Widzewa nie przyciąga „lokalny rywal”, to niech przyciągnie jedna z najefektowniejszych drużyn w lidze. GKS Bełchatów – ten szary, znaczy zielono-czarny, smutny zazwyczaj GKS teraz jest pięknym i błyszczącym GKS-em. Przynajmniej był tydzień temu.

W zupełnie innym kierunku podążył nowy napastnik Widzewa, Radosław Matusiak. Kiedyś błyszczał w Bełchatowie, dziś próbuje wrócić do ligowego grania. Jego forma jest jednak niewiadomą i nie jest pewne czy dostanie w ogóle szansę zagrania przeciw klubowi, w którym wypłynął na szerokie wody.

Niedziela 17:00 Śląsk Wrocław – Korona Kielce

Kiedy w 6. kolejce Korona grała w Kielcach ze Śląskiem, niewielu zdawało sobie sprawę, że gdy dojdzie do rewanżu, to te dwie drużyny będą w pierwszej czwórce tabeli. Jednak są. Nastroje we Wrocławiu i w Kielcach są jednak zgoła odmienne – Śląsk zdobył wiosną tylko 2 punkty, Korona – 9. Na niekorzyść gospodarzy działają także liczby – dotychczas w 7 meczach z Koroną przegrali 4 i zremisowali 3 razy.  W tamtym sezonie Złocisto-Krwiści wygrali oba pojedynki, jesienią – będąc w doskonałej formie i wiosną – kiedy pomału zaczynali spoglądać w strefę spadkową. Śląsk podążał w przeciwną stronę. Po pierwszym meczu sięgnął dna – potem nie przegrał ani razu, aż do rewanżu. Teraz i jedni i drudzy patrzą zdecydowanie wyżej. Wyższej klasy powinno być też to widowisko.

Poniedziałek 18:30 Polonia Warszawa – Jagiellonia Białystok

Po ostatnim przetargu telewizyjnym, niektóre drużyny zostały „przyspawane” do konkretnych dni i godzin rozgrywania meczów. Polonię i Jagiellonię akurat przymocowano do meczów poniedziałkowych. Ten pojedynek musiał się więc odbyć w pierwszym dniu tygodnia. Będzie to pojedynek trenerów, którzy rozpaczliwie poszukują punktów, bo ani Zielińskiego, ani Hajty, nikt nie przyspawał do stołka. Polonia ma wiosną 3 punkty, Jagiellonia 1, pokonany w tym starciu będzie mógł o sobie oficjalnie powiedzieć – oferma. Żeby było śmieszniej – nikt w tej parze nie gra aż tak tragicznie, jak pokazują to zdobycze punktowe. Po prostu – rywale bywają lepsi. Ciekawe czy Jacek Zieliński ma już w domu wzór wniosku o zarejestrowanie jako osoba bezrobotna…


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/