Zasiewam niepokój: trener gra lepiej od zawodników!

Wojna była wojną. Ostatecznie wyszli z niej zwycięsko siatkarze PGE Skry Bełchatów, choć mało brakowało, by po końcowym gwizdku w Hali Energia panowała względna cisza zmącona okrzykami radości kilkudziesięcioosobowej grupy sympatyków Asseco Resovii Rzeszów. Sytuację uratował… selekcjoner reprezentacji Polski, Stephane Antiga*.

Felieton ten miał zaczynać się nieco innymi słowami, jednakże „hit” zastąpiłem „wojną”, gdyż dzisiejsze spotkanie „hit” przypominało tylko na papierze i w teorii. Masa błędów, brak emocji w końcówkach i punktowanie seriami niestety – w mojej kategorii – nie klasyfikuje tego typu meczów wysoko pod względem poziomu. Przez to również zabrakło trochę emocji.

Na to starcie patrzyłem trochę pod kątem ewentualnych powołań do reprezentacji. W końcu skoro nasz trener przebywa na boisku i – jak stwierdziliśmy w TakPoBloku – raczej skupiony jest na własnej grze, ewentualnie jeszcze fragmentami swojej drużyny, pewnie będzie szukał pomysłów na kadrę w innych źródłach. A mówiąc poważnie zaobserwowałem względnie niepokojące zjawisko w zespole prowadzonym przez Miguela Falaskę.

MVP meczu i bezdyskusyjnym liderem drużyny został 37-letni Francuz. Tu nie chodzi o to, żeby mu coś wypominać, ale bardziej zmotywować do gry jego kolegów, szczególnie Mariusza Wlazłego, który pomimo zdobycia 20 punktów przez 5 setów, w tym ostatniej piłki tie-breaka, grał na niskim procencie skuteczności. W kluczowych momentach zawodził, i to niejednokrotnie. Śmiem nawet twierdzić, że gdyby zredukował ilość zepsutych zagrywek oraz ataków w aut o połowę, jego drużyna zwyciężyłaby za 3 punkty.

Odwrotną tendencję dało się zaobserwować u Wojciecha Włodarczyka. On, z kolei, został jednym z bohaterów finałowej odsłony. Można było do niego grać zarówno wtedy, gdy znajdował się w pierwszej linii, jak i wówczas, kiedy zmuszony był do ataku z linii 3. metra. Dobre wejście zanotował również Daniel Pliński. Najpierw zaliczył chwilową, średnio udaną zmianę w 4. secie, ale piątą partię rozegrał w stylu, do jakiego nas przyzwyczaił m.in. gdy jeszcze występował w reprezentacji.

Pozostali środkowi z Bełchatowa zaprezentowali się zgoła odmiennie. Karol Kłos tym razem nie mógł się odnaleźć, zaś Andrzej Wrona, szczególnie w drugiej i trzeciej odsłonie grał bardzo dobre zawody. Jednakże skoro tak chwalę poszczególnych zawodników Skry, to dlaczego tak długo męczyli się z przeciwnikami?

Ano dlatego, że po raz kolejny (a dokładnie trzeci) w tym sezonie mają problemy z wejściem w mecz i nie potrafią wygrać premierowego seta. Czy coś wam to przypomina? Tak, to reprezentacja Polski za kadencji trenerów Lozano i Castellaniego. Mariusz Wlazły i Daniel Pliński są symbolicznymi „łącznikami” tych czasów z obecnymi. Może jest szansa, że znów założą koszulki z flagą na piersi w przyszłym roku?

Wiele na pewno zależeć będzie od Stephana Antigi, który – póki co – koncentruje się na grze. Ponownie trafił do ekipy, w której jest najjaśniejszą postacią. Rozgrywający wie, że na pewniaka każdą piłkę mógłby zagrać właśnie do niego, a on by ją skończył. I właśnie to najbardziej niepokoi mnie w zespole PGE Skry. Dlaczego tak zdecydowanie pałeczkę przejął ultradoświadczony zawodnik, który za moment strój meczowy zamieni na strój trenerski? Chodzi o to, by widoczni byli kandydaci do reprezentacji. Dziś z tym było różnie.

Na wysokim poziomie grali rozgrywający z obu stron siatki – Nicolas Uriarte i Fabian Drzyzga. Tyle, że ten drugi rzadko dysponował wygodnymi do zagrania piłkami – Achrem, Schoeps i Veres robili co mogli, ale że niewiele mogli, to i niewiele robili.

Cały mecz wyglądał tak, jak wyglądał, ponieważ drużyny solidarnie oddawały sobie punkty w prezencie. Nie zmienia to jednak faktu, że to gospodarze prezentowali się lepiej. Choć trzeba oddać rzeszowianom, iż wykorzystywali chwile dekoncentracji przeciwników i mogli nawet w ten sposób ugrać więcej niż jeden punkt. Na pewno i Andrzej Kowal i Miguel Falasca (i Stephane Antiga) będą mieć spory materiał do przemyśleń. Wojna okazała się wojną, ale poziom sportowy w batalii PGE Skry z Asseco Resovią niestety nieco się obniżył i to jest niepokojące.

* – Uważam, iż jesteśmy w tak ciekawej sytuacji, że trzeba korzystać z faktu czynnej gry Stephana Antigi pełniącego już jednocześnie funkcję trenera kadry narodowej i go wyeksponować 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl