„Mineralne” zaskoczone, ale chętnie udzielają wywiadów

Po czwartkowym zwycięstwie nad ATOMem Treflem Sopot siatkarki Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS Muszyna bardzo chętnie udzialały wywiadów. Mamy zatem dla Was trzy rozmowy – z Magdaleną Piątek, Natalią Kurnikowską oraz Ivaną Plchotovą.

Magdalena Piątek – atakująca Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Krzysztof Sędzicki: Czy potrafi pani wytłumaczyć, co stało się w 3. i 4. secie, że udało wam się odjechać z wynikiem Mistrzyniom Polski?

Magdalena Piątek: – Wydaje mi się, że po 10-minutowej przerwie wzięłyśmy się w garść i zaczęłyśmy grać zespołową siatkówkę, a ATOM był w szoku, że coś takiego gramy i miał problemy przede wszystkim z przyjęciem naszej zagrywki. Wiedziałyśmy, że musimy przyłożyć się do niej, żeby w ogóle móc nawiązać walkę z sopociankami. W ostatnich meczach sporo psułyśmy.  To nam wyszło i przełożyło się na bardzo dobry dla nas wynik.

Po raz kolejny zaliczyła pani niesamowity występ, była pani mocno eksploatowana w ataku. Czy odczuwalne jest zmęczenie?

– Może na początku faktycznie ten występ można uznać za niesamowity, później jednak opadłam trochę z sił. Cieszę się, że pomogłam zespołowi, chciałam dać mu jak najwięcej. Dawniej atakowałam po 70 razy i dawałam radę, więc myślę, że mam jeszcze siły.

Wygrana z Atomówkami z pewnością bardzo pomoże wam  w walce o jak najwyższe miejsce w tabeli przed play-offami. Jest chyba szansa na to, że osiągniecie więcej niż zakładałyście.

– Miałyśmy pogadankę przed tym meczem, że warto byłoby wywieźć stąd choćby punkt, bo wiadomo było, że to ATOM był faworytem. Mamy przed sobą naprawdę ważny mecz w Pile. Tamtejszy zespół też walczy o wejście do fazy play-off. Każdy punkt jest zatem dla nas bardzo cenny. Najważniejsze, że udało nam się pokonać zespół z Sopotu. To nam bardzo pomoże w dalszej walce.

Może się okazać, że wrócicie tutaj na decydujące mecze albo Puchar Polski.

– Na górę tabeli nie patrzę, więc nie wiem (śmiech). W Pucharze najpierw musimy pokonać Legionowo, by tutaj zagrać, ale to jest jak najbardziej możliwe. Sopot jest pięknym miastem, chętnie tu wrócimy. W pierwszej czwórce są same silne zespoły i z każdym z nich trzeba będzie wygrać, żeby walczyć o medale.

Czy można powiedzieć, że wspomnienia odżyły? Pani doskonale pamięta, jak świętowałyście dokładnie w tej hali tytuł Mistrzyń Polski.

– Właśnie rozmawiałam sobie na ten temat z Olą Jagieło i wspólnie doszłyśmy do wniosku, że dobrze nam się gra na tej sali. Na pewno lepiej, niż na wielkiej Ergo Arenie. Będę miło wspominać dzisiejszy dzień.

Natalia Kurnikowska – przyjmująca Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Krzysztof Sędzicki: Wygrana, i to za trzy punkty, z ATOMem to chyba przerost waszych oczekiwań.

Natalia Kurnikowska: Liczyłyśmy po cichu na jakiś punkt, ale trzy to zaskoczenie. Wykonałysmy bardzo ciężką pracę na boisku. Dobrze prezentowałyśmy się w zagrywce i myślę, że także zespół z Sopotu miał gorszy dzień, a my wykorzystałyśmy w 100%.

Czy tylko z zagrywki jesteście dziś zadowolone? Wydaje się, że więcej elementów funkcjonowało należycie.

– Dobry serwis pomógł nam odrzucić rywalki od siatki, a następnie postawić blok i bronić ważne piłki, więc to wszystko złożyło się na tę wygraną.

Po spotkaniu podkreśla się magię miejsca dla waszego zespołu. Czy można powiedzieć, że w paru akcjach dopisało wam również szczęście?

– Nie myślałyśmy w tych kategoriach, ale dziewczyny cieszyły się, że nie gramy w dużej Ergo Arenie, gdyż tam gra się ciężko. Myślę, że to nie była decydująca kwestia. W każdym razie końcowy efekt, czyli zwycięstwo ogromnie nas cieszy.

Podejrzewam, że nie tylko cieszy, ale też otwiera perspektywy na dobre miejsce w tabeli. Gdzie ustawiacie sobie poprzeczkę w tym sezonie?

– Przede wszystkim chcemy znaleźć się w pierwszej ósemce i już dziś udało nam się to osiągnąć, choć przed tym meczem groziło nam 9. miejsce. Te trzy punkty cieszą, bo tak naprawdę nie brałyśmy ich pod uwagę. W Pile oczywiście również walczyć będziemy o pełną pulę, ale będziemy miały chłodniejszą głowę, bo będziemy bezpieczne w ósemce.

Nie miałem jeszcze okazji zapytać, jakie jest twoje zdanie o dziesięciominutowej przerwie. Po tym meczu pewnie pozytywne.

– Dokładnie, to zależy, czy się wygrywa, czy przegrywa. Przy prowadzeniu 2:0 może wkraść się pewne rozluźnienie, a gdy przegra się pierwsze dwie partie, można się na nowo zmobilizować, pokrzyczeć na siebie w szatni i wyjść odmienionym. Wszystko zależy od wyniku.

Jak zareagował trener Bogdan Serwiński na zwycięstwo? Znany jest on z bardzo niekonwencjonalnych reakcji.

– Zareagował tak jak my – był bardzo szczęśliwy i rozradowany. Myślę, że przez jakiś czas będzie cały w skowronkach.

Ivana Plchotova – środkowa Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Krzysztof Sędzicki: Czy pani również traktuje zwycięstwo nad Mistrzyniami Polski w kategoriach niespodzianki?

Ivana Plchotova: – Chyba nikt się nie spodziewał, że zdobędziemy trzy punkty. To jest super osiągnięcie. W końcu widać, na co nas stać w Orlen Lidze. Mam nadzieję, że to dopiero początek naszej lepszej gry.

Przed wami kluczowe mecze z PGNiG Naftą i Beef Master Budowlanymi. Tam już chyba oczekiwania będą znacznie większe.

– Oczywiście, w tych meczach będziemy wymagać od siebie więcej, ale będziemy już nieco spokojniejsze. Zagramy z mniejszą presją i w tym upatrujemy swoje szanse.

Element decydujący o wygranej, to…

– Odrzucająca zagrywka przede wszystkim, ale również pięknie spisywałyśmy się w obronie. Podbijałyśmy wiele trudnych piłek. Pomógł także blok. Myślę, że dziś zagrało wszystko. W końcu zagrałyśmy jak zespół.

Jaka była reakcja Bogdana Serwińskiego na takie zwycięstwo?

– Widziałam, że był bardzo szczęśliwy. Kiedy jest uśmiechnięty i wyluzowany, to atmosfera w zespole jest naprawdę znakomita.

A z którego miejsca w tabeli – patrząc realnie – zarówno on jak i wy byłybyście zadowolone?

– Nie chcę się za bardzo unosić nad ziemię. Gramy mecz za meczem, a potem zobaczymy, co z tego będzie. Mam nadzieję, że coś pięknego. Pewnie, że chcemy zajść jak najwyżej, ale musimy pracować na to krok po kroku – set za setem, mecz za meczem.

Wytrzymacie kondycyjnie? Gracie jeszcze wciąż w europejskich pucharach, co wiąże się głównie z długimi podróżami.

– Faktycznie mamy dużo tego grania. W ciagu dwóch tygodni do rozegrania mamy 7 meczów. Pozostało jeszcze 5, ale mam nadzieję, że wytrzymamy fizycznie. Jest nas 12, więc musimy jakoś podołać. A podróże nie układają się aż tak źle, bo teraz jedziemy do Piły i dopiero później do siebie. Potem Muszynie rozegramy dwa mecze i dopiero pojedziemy na Puchar CEV do Baku, więc logistycznie ułożyło się bardzo dobrze.

Czego można wam zatem życzyć na nowy miesiąc?

– Głównie zdrowia. Jak będzie zdrowie, to będzie wszystko w porządku.

W Sopocie rozmawiał Krzysztof Sędzicki.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl