Zawodowo spuszczam z ligi. I to nie są zabawki!

Po zatrudnieniu przez Cracovię Tomasza Kafarskiego, portal weszlo.com pokusił się o słuszne spostrzeżenie, iż były trener Lechii może ustrzelić niechlubny dublet, przykładając w jednym sezonie rękę do spadku dwóch zespołów Ekstraklasy: „Spuścić dwie drużyny w jednym sezonie – to by było to! Chociaż oczywiście już takich magików w ekstraklasie mieliśmy.” Przez moment zastanawiałem się, który ze szkoleniowców jako ostatni popisał się takim „wyczynem”. Jak się okazało, nie musiałem sięgać pamięcią nazbyt daleko, a mianowicie do sezonu 2009/2010…

Ryszard WieczorekRyszard Wieczorek do anonimowych trenerów z pewnością się nie zalicza. Jego kariera w piłkarskiej Ekstraklasie do pewnego momentu zapowiadała się obiecująco: po udanej przygodzie z bliską jego sercu Odrą Wodzisław, próbował swoich sił w zespołach, które miały wówczas większe aspiracje, czyli w Koronie Kielce i Górniku Zabrze. I właśnie od objęcia 14-krotnego mistrza Polski dla pana Ryśka rozpoczęła się futbolowa równia pochyła. Sezon 2008/2009 miał był dla Górnika, mocno podbudowanego finansowo przez firmę Allianz, początkiem odbudowy dawnej potęgi. Miał, bo skończyło się spektakularną klapą w postaci spadku do II ligi, do czego swoją cegiełkę dołożył Wieczorek, fatalnie przygotowując zespół do sezonu, w rezultacie czego zabrzanie mieli po czterech kolejkach 1 punkt i bilans bramkowy 0:7. Oczywiście główna odpowiedzialność za tamtą degradację spadła na barki Henryka Kasperczaka, niemniej jednak autorytet trenerski bohatera niniejszego tekstu został poważnie nadszarpnięty.

Jeszcze w tym samym sezonie Ryszard Wieczorek wszedł po raz drugi do tej samej rzeki, podejmując się misji utrzymania Odry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Cel udało się osiągnąć, aczkolwiek w nie najlepszym stylu – Odra przegrała trzy ostatnie mecze z drużynami z dolnej części tabeli (Górnik, Piast, Arka) i tylko dzięki korzystnym wynikom pozostałych spotkań uratowała ligowy byt. W kolejnym sezonie już tak dobrze nie było – piłkarze z Bogumińskiej wystartowali niemal równie słabo jak sezon wcześniej ich koledzy po fachu z Roosvelta (6 punktów w 8 spotkaniach) i sympatyczny trener rodem z Wodzisławia po raz kolejny pożegnał się z posadą. Na jego nieszczęście, wspomniana równia pochyła zaczęła powoli zamieniać się w stromą ślizgawkę…

15 marca 2010 roku Wieczorek zluzował na stanowisku szkoleniowca Piasta Gliwice Dariusza Fornalaka, z planem wykonania wiadomego zadania. Zaczęło się obiecująco – z pierwszych trzech pojedynków ekipa z Górnego Śląska wygrała dwa, ale później było już coraz gorzej (10 punktów w 10 meczach). Mimo porażki w kluczowym meczu 29. kolejki z innym kandydatem do spadku – Arką Gdynia, podopieczni Wieczorka mieli szansę uratować się rzutem na taśmę, gdyby wygrali spotkanie na własnym stadionie z grającą o przysłowiową pietruszkę Cracovią. Niestety, na nieszczęście pana Ryśka wspomniany na wstępie dublet stał się faktem: Orest Lenczyk umiejętnie zmotywował piłkarzy „Pasów”, którzy po golu Ślusarskiego wygrali 0:1.

Co ciekawe, po bolesnej dla gliwiczan degradacji, Ryszard Wieczorek dostał propozycję… przedłużenia kontraktu. Niezbyt skłonni do dalszej współpracy byli jednak zawodnicy i ostatecznie nasz bohater wylądował na bezrobociu z łatką „zawodowego spuszczającego” (chociaż prawdę mówiąc, u kibiców opinię miał zszarganą już przed angażem w Piaście – wystarczy spojrzeć choćby na komentarze). Nie na długo, gdyż w sierpniu 2010 roku został menedżerem (nie trenerem)… IV-ligowej Przyszłości Rogów, z której rozpoczynał swój trenerski marsz ku sławie.

Obecnie trener Wieczorek powoli odbija się od piłkarskiego dna – od września ubiegłego roku prowadzi II-ligowy Energetyk ROW Rybnik. Ciężko jednak przewidzieć, czy to „odbicie” będzie skuteczne, gdyż ekipę z Rybnika czeka ciężka walka o utrzymanie. Dziś jednak zaświecił promyk nadziei, że w przeciwieństwie do Górnika, Odry i Piasta, kolejna batalia o uratowanie śląskiego klubu zakończy się powodzeniem – Energetyk wygrał bowiem 3:2 w bezpośrednim starciu z innym zespołem z dołu tabeli, Bałtykiem Gdynia.

Na zakończenie, dowcip znaleziony na portalu 90minut.pl:

Przychodzi Ryszard Wieczorek do sklepu i mówi: – Poproszę mleko
Na to ekspedientka: – W kartonie czy w butelce?
– Może być w butelce
– Tylko niech Pan uważa, żeby Pan nie spuścił


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn

Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl

http://milgord.blox.pl/html