Zażegnany kryzys polskich skoczków

Turniej Czterech Skoczni

W zasadzie sam tytuł wystarczyłby do podsumowania pierwszej części sezonu w skokach narciarskich. Po katastrofie w Skandynawii i spokojnych treningach naszym zawodnikom udało się powrócić do dobrej dyspozycji już w połowie grudnia podczas zawodów na Titlis w Engelbergu. Jednakże nie byłbym sobą, gdybym tego typu podsumowanie zmieścił w jednym zdaniu, czy akapicie. Przecież skoki to jedna z moich najukochańszych dyscyplin!

Odnosiłem wrażenie, że przyczyna słabszych skoków naszych reprezentantów leżała gdzieś w ich głowach. Być może nakręceni wynikami w poprzednim sezonie oraz letniej GP liczyli, że dalej już „jakoś to będzie”. Oczywiście nie mam pewności, co do tego, ale jeśli w listopadzie doszły do nas wieści, że Polacy świetnie sobie radzą na treningach, a potem ledwo łapią się do trzydziestki na zawodach, to można podejrzewać, że coś jest nie tak z psychiką.

Na szczęście wszystko ma się ku dobremu. Kamil Stoch od razu po powrocie stanął na podium, a wraz z nim swoje lokaty poprawiła cała nasza kadra. Jednakże boję się mówić o celach Polaków na Turniej Czterech Skoczni, gdyż nie ma pewności, że ta dobra forma zostanie utrzymana. Bądźmy dobrej myśli, kibicujmy, ale jak to będzie, przekonamy się dopiero 30 grudnia w Oberstdorfie.

Zapowiadając obecny sezon pisałem o tym, że austriacja dominacja już się skończyła. No cóż, jako takiej hegemonii co prawda nie ma, lecz trzeba zaznaczyć, że w 5 z 7 konkursów indywidualnych tego roku triumfowali podopieczni Alexandra Pointnera – 3 razy Gregor Schlierenzauer i 2 razy Andreas Kofler. Dwie pozostałe wygrane należą do Severina Freunda. Ponadto, Niemcy wygrali konkurs drużynowy w Kuusamo. Wszystko to ma przełożyć się na pełną widownię podczas Turnieju Czterech Skoczni.

Niemiecka kadra w tym sezonie jest bardzo silna, a jej głównym atutem jest młodość. Do dobrze radzących sobie w poprzednich sezonach Freunda i Freitaga dołączył Andreas Wellinger. Wyniki tego chłopaka przejmują mnie bardziej niż innych, bo… jest on w moim wieku. Doczekałem takiego momentu, że mam okazję obserwować swoich znakomitych rówieśników. Co prawda towarzyszy mi lekka zazdrość, ale również i podziw. Życzę mu jak najlepiej.

Siłę młodości wykazują także Słoweńcy. Ich potwierdzeniem może być podium na drużynówce w Kuusamo i miejsca w klasyfikacji generalnej PŚ. Goran Janus zdecydowanie ma prawo być zadowolony ze swoich podopiecznych, bo w każdym konkursie potrafią podnieść poziom emocji.

Tendencję zniżkową notują Norwegowie, choć zaczęło się obiecująco – od wygranej w konkursie mieszanym. Skoki Bardala są jeszcze w miarę przyzwoite, ale brakuje dobrej formy jego reprezentacyjnych kolegów. W ojczyźnie, w Lillehammer jeszcze nie było tak źle, nie zapowiadało się na tak kiepskie występy później. Mają teraz chwilę, by potrenować przed Turniejem Czterech Skoczni, choć poza wspominanym triumfatorem Pucharu Świata w poprzednim sezonie, nie widzę w kadrze Aleksandra Stoeckla kandydatów do podium.

Jeśli już poruszyłem kwestię prestiżowego cyklu, to pociągnę go dalej i przedstawię swoje prognozy. Mam dziwne przeczucie, że w najbliższej edycji grono faworytów jest wyjątkowo wąskie. Właściwie, to można mówić o 6 skoczkach – Schlierenzauer, Kofler, Morgenstern, Bardal, Freund i Freitag to moim zdaniem kandydaci do tytułu króla czterech skoczni. Kamil Stoch wydaje mi się wciąż jeszcze zbyt słaby, by nawiązać walkę z najlepszymi. Oczywiście nie wykluczam jakiegoś podium w którymś z konkursów. Byłoby naprawdę miło.

Zawody w Niemczech i Austrii będą ostatnimi przed trzema konkursami w Polsce. Dlatego ważne będą występy całej naszej reprezentacji, która po raz pierwszy od bardzo dawna będzie liczyła aż 7 skoczków podczas gdy konkursy nie są rozgrywane w naszym kraju. Obyśmy udowodnili, że zasługujemy na tyle.

W sporcie nigdy nie jest tak, że wszystko idzie zgodnie z prognozami. Dlatego nie bądźmy zdziwieni ewentualnymi niespodziankami w Turnieju Czterech Skoczni i oglądajmy go z przyjemnością.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl