Zdążyli w ostatniej chwili. Jak w filmach

To, jak wygląda dziś FC Barcelona, wskazuje niezbicie, że Johana Cruyffa należy słuchać. W Amsterdamie też chyba nie żałują, że końcem minionego roku zawierzyli się wielkiemu Holendrowi.

Johan skrytykował ówczesnego trenera Martina Jola za porzucenie taktyki ze skrzydłowymi, która od zawsze była jedyną wybieraną przez Ajax. Jak pisał w styczniu Michał Szadkowski, szkoleniowiec bronił się, że nie ma pieniędzy na skrzydłowych, podobnie jak odpowiednich zawodników w kadrze. Jol nie rozumiał specyfiki klubu. Wszak brakujących piłkarzy powinien był szukać w akademii, która wypluwa talenty z częstotliwośćią kombajnu do zbierania kur po wioskach. Trenera początkiem grudnia zwolniono za przeciętne wyniki. Zanosiło się na siódmy sezon z rzędu bez mistrzostwa. Tak fatalną serię amsterdamski klub miał ostatnio… tuż po wojnie, gdy nie zdobył trofeum przez 10 lat.

Kolejny raz poproszono o ratunek Cruyffa. Ten uznał, że w zespole jest za mało ludzi związanych z Ajaksem. Do 8-osobowej Rady Nadzorczej weszło siedmiu byłych piłkarzy klubu, wskazanych oczywiście przez Johana. Trenerem mianowano Franka de Boera, wychowanka Joden, dla którego miała to być pierwsza samodzielna seniorska praca. Wcześniej był asystentem  Berta van Marwijka w reprezentacji Holandii.

Sytuacja wyjściowa? Na półmetku pięć punktów straty do prowadzących PSV Eindhoven i Twente Enschede. Zrobiło się jeszcze gorzej, gdy w zimowym okienku transferowym, klub sprzedał Luisa Suareza, najlepszego napastnika, do Liverpoolu. Następców zaczął szukać w rezerwach i drużynie młodzieżowej. To on dał szansę debiutu 19-letniemu Nicolaiowi Boilesenowi, rok młodszemu Jody’emu Lukokiemu, 20-letniemu Geoffrey’owi Castillionowi, mocno postawił na Araza Ozbiliza (21) i Lorenzo Ebecilio, któremu już wróży się dużą międzynarodową karierę.

De Boer wziął się do roboty. Sezon kończył już z 16 wychowankami, w 26-osobowej kadrze! Średnia wieku jego drużyny wynosi niespełna 25 lat. Odrabianie strat szło jednak mozolnie. Prowadząca dwójka nie traciła punktów seriami.

Sytuacja zrobiła się niemal beznadziejna na sześć kolejek przed końcem, gdy Ajax przegrał 3-2 wyjazdowy mecz z ADO Den Haag. Zespół ze stolicy ograł ich już po raz drugi w tym sezonie. W tym momencie strata do prowadzącego zespołu z Eindhoven wynosiła sześć punktów. Rok ostatecznie spisano na straty, o tytuł Ajax miał walczyć w kolejnym. Jak zwykle walkę odkładano na później…

De Boer i jego piłkarze nie odkładali. Wygrali pięć spotkań z rzędu, czego rywale nie potrafili już wytrzymać. Na dwie kolejki przed końcem, po raz pierwszy w sezonie (!) znaleźli się w tabeli wyżej od zespołu Phillipsa. Przed ostatnim meczem tracili do broniącego tytułu Twente jeden punkt. Zespół z Enschede przyjeżdżał na ich Arenę. Tydzień wcześniej po dogrywce wygrał z Ajaksem w finale Pucharu Holandii. Tym razem jednak przegrał 3-1 i amsterdamski klub, wskoczył na szczyt tabeli po raz pierwszy, dopiero po ostatniej kolejce. Zadziwiające wyczucie czasu.

Nikt już nie ma wątpliwości, że droga budowania drużyny obrana przez de Boera jest słuszna. Były stoper Barcelony zaczął karierę trenerską w takim stylu, że rokuje ona nadzieję na spektakularność podobną do jego kariery boiskowej. Młodzi wprowadzeni do drużyny, nabiorą doświadczenia, wzmocnią się i mogą już niebawem namieszać w Europie. Oby w barwach Ajaksu, bowiem nadwątlony klubowy budżet może stanowić pokusę do szybkiego spieniężenia talentów. Nie warto. Niech powtórzą sukcesy wielkiej generacji lat 90., to sakiewka niebawem się napełni.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl