Żelazne płuca

Tomasz Kiełbowicz od dłuższego czasu gra w Legii od wielkiego dzwonu. W ostatnim meczu z Ruchem Chorzów potwierdził jednak opinię, że w razie kłopotów kadrowych wciąż można na niego liczyć.

Asysta przy bramce Daniela Ljuboji na 2:0 nie stanowiła jedynego przejawu dobrej postawy popularnego „Kiełbika” w sobotnim spotkaniu. W jego grze widoczny był „głód gry”, co w przypadku zawodników rezerwowych w klubach naszej Ekstraklasy wcale nie jest takie oczywiste. Doświadczonemu legioniście (na dzień dzisiejszy 380 spotkań w piłkarskiej Ekstraklasie) po prostu chciało się walczyć z pełnym zaangażowaniem, w czym z pewnością pomaga fakt, iż pomimo 36 lat na karku młodsi koledzy ciągle mogą pozazdrościć mu wydolności.

Kiełbowicza cenię przede wszystkim za stałe fragmenty gry. Pod tym względem Legia może żałować, że piłka nożna w kwestii zmian jest tak restrykcyjna w porównaniu do futbolu amerykańskiego, czy hokeja na lodzie. Zniknąłby natychmiast dylemat odnośnie obsadzenia lewej obrony: bohater niniejszej notki, przegrywający rywalizację z Jakubem Wawrzyniakiem i mający do końca kariery bliżej niż dalej, mógłby wówczas wchodzić tylko do wykonywania rzutów rożnych i wolnych (trochę niczym Sebastian Janikowski, nasz placekicker z NFL). Gwarancja zdobycia goli z pewnością by wzrosła, gdyż w polskiej lidze zawodników podchodzących z takim pietyzmem (przekładającym się na jakość) do wykonywania stałych fragmentów, można by policzyć na palcach jednej ręki.

Rzecz jasna, nie zamierzałem pisać laudacji na rzecz Kiełbowicza, który ma swoje mankamenty, szczególnie w grze obronnej, co było również widoczne we wspomnianym spotkaniu z Ruchem. Nie najlepiej zachował się w sytuacji, dzięki której świetną sytuację w pierwszej połowie miał Gabor Straka, a w drugiej części gry dał się łatwo ograć Maciejowi Jankowskiemu (aczkolwiek  rozgrzeszeniem dla „Kiełbika” jest uwaga, że napastnik „Niebieskich” wpierw wymanewrował Michała Żewłakowa). Mimo to, fajnie jest widzieć na polskich boiskach elokwentnego piłkarza, po którym widać, że od wielu lat solidnie przykłada się do swoich obowiązków, przez co praktycznie nigdy nie schodzi poniżej przyzwoitego poziomu. Ciekawi mnie tylko jedno: czy to już naprawdę ostatni sezon w karierze Kiełbowicza? Dziennikarze od dłuższego czasu wieszczą wychowankowi Unii Hrubieszów koniec piłkarskiej przygody z Legią, a ja mam przeczucie, że dostanie on niedługo kolejny, roczny kontrakt.


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn

Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl

http://milgord.blox.pl/html