Zimowa zadyszka

Sezon rozpoczynali fantastycznie, kroczyli od wygranej do wygranej, obecnie spuścili nieco z tonu, choć cała trójka wciąż dzierży żółte plastrony liderów w swoich konkurencjach. Przed nimi najważniejsze wydarzenie sezonu, mistrzostwa świata. 

Mowa, o trójce sportowców, których można z całą pewnością uznać za odkrycia trwającego sezonu. Tylko jedna z tych osób odnosiła wcześniej wielkie sukcesy, ale żadne z nich, przed startem zimowego serialu 2010/2011 nie zwiastowało raczej tak fantastycznej dyspozycji.

Kaisa Makarainen jedyna kobieta w tym gronie lideruje w stawce biatlonistek. Podczas ostatniego weekendu PŚ w Ruhpolding, po biegu w którym zajęła 8 miejsce, komentator Tomasz Jaroński stwierdził, że Finka ma załamanie formy. Pomyślałem wtedy – daj Boże takie załamanie formy polskim biatlonistkom. Analizując wyniki, jakie Makarainen osiągnęła od rozpoczęcia rywalizacji, trzeba się jednak z tym karkołomnym zdaniem Pana Tomasza zgodzić. Proszę sobie wyobrazić, że 11 miejsce w pierwszym w sezonie biegu – rywalizacji na 15 km w Oestersund (01.12.2010) było jedynym startem, w którym Finka wypadła poza pierwszą 10. Od tamtego czasu, przez sześć kolejnych biegów nie schodziła z podium, w tym dwa razy wygrała. Takie otwarcie pozwoliło jej na przejęcie, być może do końca sezonu, żółtego plastronu liderki PŚ. Problem w tym, że zawody te, jakkolwiek prestiżowe raczej nie dorównują rangą mistrzostwom świata. Na co może liczyć w rosyjskim Khanty Masyisku Makarainen, skoro od wspomnianej serii miejsc na pudle minął już ponad miesiąc i w ostatnich pięciu biegach jej najwyższe miejsce to 3? Ciężko powiedzieć, czy to obniżka formy, czy próba przygotowania drugiego szczytu właśnie na światowy czempionat. Faktem jest, że do głosu dochodzą teraz inne zawodniczki, w tym Magdalena Neuner, która w poprzednich latach, gdy tylko przyzwoicie strzelała, to nie dawała rywalkom szans fantastycznym biegiem. Makarainen jest w stanie nawiązać z nią równorzędną walkę, ale czy startując w każdym biegu, podczas najważniejszej imprezy nie będzie zbyt zmęczona w starciu, z regularnie opuszczającą starty Niemką?

Co ma wspólnego Kaisa Makarainen z Tariej Boe? Oboje uprawiają tę samą dyscyplinę sportu rzecz jasna. Oprócz tego odnoszą w niej niespodziewane sukcesy. Młody Norweg, zszokował biatlonowy świat, w chwili gdy przewrócił  do góry nogami hierarchię w norweskim teamie. Otwarcie sezonu w Oestersund na zdecydowanych faworytów wskazywało cesarza i księcia – Ole Einara i Hegle Emila, tymczasem Boe eksplodował w kolejnych zawodach i od tamtego czasu nic nie jest już takie same. Svendsen, wciąż mocny, nie może ustabilizować wyników i na stałe zagościć na podium, Bjoerndalen zapomniał, co nie jest aż tak zaskakujące, jak się strzela, ale co więcej zapomniał jak się szybko biega, a to już jest szokujące. Faworyci bledną, czują się coraz mniej pewnie, a młodzian ze Stryn świeci najjaśniejszym blaskiem. Boe od rozpoczęcia rywalizacji tylko dwa razy wypadł poza pierwszą piątkę! Niesamowite, szczególnie, jeśli dodamy że aż pięć razy stał na podium, w tym czterokrotnie na najwyższym, ale… No właśnie zawsze jest jakieś ale. Trjei na pudło nie wszedł od sześciu startów, wciąż jest w piątce, ale nie wygrywa. Puchar może zabrać mu już tylko Svendsen, chociaż ciężko w to uwierzyć, bo Boe jest regularny jak nikt inny, nawet 51 miejsce we wczorajszym sprincie nie burzy tego wizerunku. Jeżeli się nie powtórzy to o zapaści formy mówić nie można, ale co z tego jeśli w pamięci kibiców zostają zwycięzcy,a nie ci zajmujący czwarte i piąte miejsce?

Po przedstawieniu dwóch pierwszych osób nie muszę już chyba was pytać co łączy Boe, Makarainen i… Thomasa Morgensterna. Jest liderem PŚ w skokach, jest fantastyczny, ma ogromną przewagę nad rywalami, na początku sezonu demolował rywali na skoczniach, wygrał TCS i…okazało się, że rywale jednak nie są tak bardzo w tyle i w każdej chwili ktoś Morgiego może pokonać. W początkowej fazie sezonu w ośmiu startach wygrał 6 razy, raz był drugi, raz 14. Od tamtego czasu w pięciu startach wygrał dwa razy, trzy razy był drugi, raz trzeci. Ktoś powie, że naginam fakty dla potrzeb tekstu, a z wyników jakiegoś strasznego kryzysu u Austriaka nie widać. Ja biorę jednak pod uwagę cały  sezon i w ten sposób uzyskuję obraz, w którym po dominacji Morgiego śladu już nie ma. Stał się jednym z wielu, może wygrać, a może być słabszy od Severina Freunda. Dużo wyjaśni się po tym weekendzie i po trzech konkursach w Zakopanem. Morgi, podobnie zresztą jak Makarainen i Boe na mistrzostwa świata pojedzie jako medalowy fawory, ale nie jedyny, a jako jeden z kilku. Liderzy Pucharów Świata bez złotych w medali w światowych czempionatach? Całkiem możliwe, bo  choć całe trio jest w tym roku zabójczo regularne, to pamiętajmy, że ta cecha akurat na mistrzostwach świata jest najmniej przydatna.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/