Zimowy sen Bruce’a, czyli ciężkie czasy na Stadionie Światła

Sunderland w odwrocie. Drużyna, która jeszcze jakiś czas temu mogła myśleć o walce o promocję do europejskich rozgrywek na przyszły sezon w tym momencie raczej musi zmienić swoje niedawne priorytety.

Piłkarze z północnej Anglii nie wygrali od ponad dwóch miesięcy, a dokładniej od 22 stycznia, kiedy to pokonali 2-1 beniaminka z Blackpool na ich terenie. Przez te kilka tygodni liczba spotkań bez trzypunktowej zdobyczy Czarnych Kotów urosła do aż siedmiu spotkań.

Drużyna, która jeszcze kilka miesięcy temu potrafiła pewnie zdobyć Stamford Bridge w tej chwili przegrywa mecz za meczem. Apogeum nieporadności  podopiecznych Steve?a Bruce?a nastąpiło w minioną niedzielę. Piłkarze sześciokrotnego mistrza Anglii zostali rozgromieni, a nawet wręcz upokorzeni, na City of Manchester Stadium, ulegając Obywatelom aż 0-5.

Co gorsza, ?passa? siedmiu meczów The Black Cats bez zwycięstwa składa się z ledwie jednego remisu i aż sześciu porażek, w których Sunderlandowi udało się zdobyć tylko pięć bramek (od czterech spotkań nie zdobyli jednak żadnej), a Craig Gordon do spółki z Simonem Mignoletem aż 18 razy wyciągali futbolówkę z siatki.

Pod koniec stycznia Sunderland tracił tylko punkt do piątego, premiowanego awansem do Ligi Europy,  miejsca, mając aż szesnaście oczek więcej od osiemnastego wtedy Wolverhampton. Dziś Koty do pucharowego miejsca tracą już dwanaście punktów. A nad strefą spadkową mają już tylko sześć punktów przewagi.

Co jest więc przyczyną tak drastycznego obniżenia lotów drużyny Bruce?a? Powody takiego obrotu sprawy nasuwają się głównie dwa.

Po pierwsze błędem okazało się sprzedanie najlepszego od półtora roku strzelca zespołu Darrena Benta do Aston Villi. A nawet nie tylko jego sprzedaż, co nie załatanie po nim dziury. W ostatnim sezonie Bent zdobył dla Sunderlandu aż 24 bramki. W tej kampanii wpisał się na listę strzelców osiem razy.

W sytuacji, kiedy przez tygodnie  leczył się Danny Welbeck, a od bardzo dawna z gry wyłączony był Fraizer Campbell jedynym napastnikiem w drużynie został Asamoah Gyan. Ghańczyk, mimo że prezentuje się dobrze, to jednak jest typem napastnika potrafiącym strzelić bramkę z najtrudniejszej pozycji, a zaraz potem zmarnować setkę. Naprawdę pozbycie się Benta (nawet za tak duże pieniądze, za jakie poszedł na Villa Park) w takiej sytuacji wydawało się co najmniej pochopne. A niesprowadzenie jego następcy, jeszcze w styczniu, wręcz absurdalne. Teraz widać tego następstwa.

Został co prawda sprowadzony afrykański duet Sessegnon ? Muntari, jednak pierwszy z nich nie jest typowym środkowym napastnikiem (nie zdobył jeszcze bramki w nowym klubie) jak Bent, a drugi to przecież pomocnik. A drugą linię piłkarze w pasiastych koszulkach mają przecież obsadzoną nienajgorzej, do tego najmniej w niej kontuzji.

Drugim błędem Steve?a Bruce?a było niezatrudnienie w styczniu choćby jednego wartościowego obrońcy. Od końcówki zeszłego roku problemy (większe bądź mniejsze) mają trzej podstawowi obrońcy Sunderlandu: Nedum Onuoha, Titus Bramble oraz Michael Turner. Wiedząc o problemach swoich kluczowych defensorów Bruce powinien był w styczniu znaleźć wartościowych ich zastępców. Tego nie zrobił i efekty tego błędu widać co tydzień.

Jaki będzie dla ekipy Czarnych Kotów finisz obecnej kampanii? Cudów na Stadium of Light nie należy się spodziewać, Sunderland skończy sezon pewnie gdzieś w środku stawki.

Marzenia o powtórzeniu wyczynu Petera Reida sprzed dziesięciu lat i zajęciu siódmego miejsca na koniec rozgrywek wszyscy w hrabstwie Tyne & Wear muszą więc odłożyć przynajmniej do przyszłego sezonu. A Steve Bruce ma o czym myśleć. Przede wszystkim o swoim zimowym śnie.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a