ZIO 2018: czas wyboru – do trzech razy sztuka.

Nie od wczoraj Koreańczycy starają się o organizację Zimowych Igrzysk. Co więcej, dwa razy z rzędu wygrywali pierwszą turę głosowania. Jednak w decydującej rozgrywce wygrywało Vancouver i Soczi. W pierwszym przypadku stosunkiem głosów 56-53, w drugim 51-47. Więc byli blisko. A skoro jest tak blisko, to musi się w końcu udać.

Czy już tym razem? Jestem przekonany, że jeśli się nie uda, to Koreańczycy spróbują jeszcze raz. Pasuje mi to do koreańskiej mentalności. Albo do stereotypu o niej. Idąc dalej tym tropem nie wyobrażam sobie żeby igrzyska w Pyongchang nie okazały się sukcesem. Ale rzeczywistość mówi coś troszkę innego. W 2009 roku w Pyeongchang zorganizowano mistrzostwa świata w biathlonie. Zasłynęły one między innymi z tego że w czasie jednego z biegu kilku zawodników, bynajmniej nie z powodu własnej złośliwości, pobiegło inną trasą, co zaważyło na medalach. Sprawdzając informacje z czasów tamtych mistrzostw można także znaleźć informację, że przez całe mistrzostwa na jednym z zakrętów przewracało się mnóstwo zawodników. Innymi słowa – podważa się zdolność Koreańczyków do przygotowania trasy. Narzekano również na warunki pogodowe. Organizatorzy nie mieli rzecz jasna żadnego wpływu na wyroki natury, aczkolwiek jakiś ślad w pamięci takie coś zostawia. Oferta Annecy wydawała się być interesująca ze względu na kondensację obiektów, jednak trafił swój na swego – Koreańczycy przedstawili chyba jeszcze bardziej kompaktową ofertę. Tym razem zapraszam do obejrzenia bardzo udanego filmiku promocyjnego dotyczącego właśnie lokalizacji obiektów. Jeśli już mowa o obiektach – Koreańczycy nie próżnowali po składaniu ofert. Spora część infrastruktury już powstała. Bądź została zmodernizowana – wszak region PyeongChang organizował w 1999 roku Zimowe Igrzyska Azjatyckie. W przypadku zawodów na Dalekim Wschodzie zawsze pojawia się wątpliwość co do kibiców. Nie co do tego czy będą, bo o to organizatorzy zazwyczaj umieją na charakterystyczny temu regionowi świata sposób zadbać. Kwestią jest ich postawa. Nie chcę napisać bierna, ale taka… nieeuropejska. Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. Nie mam wątpliwości co do tego, że gdy rozgrywane będą konkurencja short-trackowe cała hala będzie niezwykle żywiołowa. Ale czy przy trasie biegowej, czy torze saneczkarskim emocje na trybunach będą podobne? Raczej nie. A zapewne niewielu kibiców będzie w stanie przemierzyć pół świata, by na miejscu dopingować swoich idoli. Tak więc tutaj taki nieoficjalny minusik. Aczkolwiek pisząc o Annecy i Monachium wspominałem o tak zwanym otwieraniu się na nowe rejony świata (pod czym zakamuflowane jest otwieranie się na nowe rynki). Rynek, przepraszam, rejon koreański jest ciekawym kierunkiem. Na plus dla PyeongChang może podziałać też dobra postawa sportowców południowokoreański w Vancouver. 14 medali było pewnym zaskoczeniem tamtych igrzysk. Choć wszystkie wyjeżdżone na łyżwach, na których, co nie było żadną tajemnicą, reprezentanci tego kraju jeździć umieją. Wracając jeszcze do kibiców – tym razem plus. Według badań jednego z czołowych tytułów prasowych w Korei, za organizacją ZIO 2018 jest przeszło 91% mieszkańców tego kraju, zaś w samym rejonie PyeongChang nawet 93%. Warto wziąć ten fakt pod uwagę. Korea chce Igrzysk, Igrzyska chcą nowych miejsc. To może wypalić. Także dlatego, że po srogiej lekcji jaką był światowy czempionat w biathlonie, teraz pewnie jeszcze bardziej zadbają o organizację.

Im dłużej przeglądam te oferty miast-kandydatów i analizuję je, tym bardziej przewartościowują się moje opinie na ten temat. Korzystając zatem z tego że wybór dopiero pojutrze, pozwolę sobie na jutro odłożyć podsumowanie i ostateczną decyzję na czyje konto mój głos by powędrował. W sumie fajnie by było zasiąść kiedyś w Komitecie Olimpijskim…


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl