ZIO 2018: czas wyboru – letnio-zimowa stolica sportu.

Komitet Olimpijski jeszcze nie ochłonął pewnie po ślubie księcia Alberta II, ale trzeba szybko opuścić Monako, bo lada dzień rozpoczyna się, i tak już z powodu tegoż ślubu przesunięta, 123. sesja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. W Durbanie przedmiotem rozważań będą kandydatury organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2018 roku.

Ciekawe, czy sam książe pojawi się na sesji. Wszak odbywa się ona w kraju małżonki, więc za taką wycieczkę może by się bardzo nie obraziła. Mniejsza jednak o książęce zagwozdki – istotna będzie decyzja. mamy trzech kandydatów. Nie ukrywam, że mam swojego faworyta, ale postaram się obiektywnie rozważyć wszystkie kandydatury.

Niemieckie Monachium. Jakiś czas temu rozpoczął się cichy wyścig o to, które miasto jako pierwsze w historii będzie miało na swoim koncie organizację tak letnich, jak i zimowych igrzysk. Pierwsi na ten pomysł wpadli Finowie. Helsinki, w których odbyły się letnie igrzyska w 1952, złożyły swoją kandydaturę do organizacji zimowej edycji tych zawodów w 2006 roku. Nieudanie. Monachium próbuje jako drugie, ale jeśli im się nie uda, to w kolejce stoi już Barcelona, a przypomnieć o sobie będą chciały też Helsinki. Ale to jest kwestia gospodarza Igrzysk w 2022. Wróćmy do Monachium i roku 2018. W ramach monachijskiej oferty mieszczą się narciarskie obiekty w Garmish-Partenkirchen i tor saneczkarski w Konigsee. Formuła dużego miasta i okolicznych ośrodków jest ostatnio skuteczna – wszak tak było w Vancouver i w Turynie. Należy z resztą sądzić, że ten kierunek będzie utrzymywany. Wielkie areny hokeja na lodzie i innych sportów łyżwiarskich oraz curlingu lądują w miastach, zaś infrastrukturę narciarską i saneczkarską bierzemy tam gdzie już jest. Taki model przyjęło Monachium. Gdzie właściwie wszystkie areny będą już tylko modernizowane – jak tor w Konigsee – bądź tylko lekko podrasowane – w Ga-Pa brakuje strzelnicy dla biathlonistów. Trzeba jeszcze dobudować areną dla skicrossu i snowboardcrossu oraz rurę do ewolucji. Stadion Olimpijski w Monachium stoi od 1972 i ma się nieźle, hale też już jakieś są – na starej pływalni olimpijskiej ma być tor curlingowy, w starej hali olimpijskiej mają rywalizować łyżwiaże figurowi i short-trackowcy. Arena łyżwiarzy szybkich ma być obiektem tymczasowym. Dwie hale hokeja na lodzie mają powstać od podstaw. A to wszystko na terenie parku olimpijskiego, który status ten otrzymał cztery dekady temu. Wydaje się że organizacyjnie nic nie może się nie udać. Ktoś pamięta, żeby jakaś zorganizowana w Niemczech impreza sportowa nie wypaliła pod względem organizacyjnym? Zawsze im się udaje. No właśnie. Udało im się już trzy razy zorganizować Igrzyska Olimpijskie. Choć akurat spośród tych trzech aż dwa razy jakby im się nie udało. Mowa tu o igrzyskach z 1936 – letnich w Berlinie i zimowych w Ga-Pa. Ta nieudaność polegała jednak na względach politycznych, aniżeli organizacyjnych. W czasach powojennych Niemcy tylko raz gościli Igrzyska. Wybór Monachium nie byłby raczej zgodny z modną ostatnio polityką „otwierania się na nowe rejony”, ale że dostali je ci co zwykle, to powiedzieć nie będzie można. Jeśli padło hasło o modnych ostatnio politykach – kandydatura Monachium jest uważane za najbardziej ekologiczną ofertę. Osobiście wielkiego wrażenie to na mnie nie robi. Ale myślę, że na członkach MKOlu może zrobić. Monachium ma jednak pewną skazę. A nawet nie tyle Monachium, co Garmish-Partenkirchen i jego mieszkańcy. Są wątpliwości co do jednego, niezwykle według mnie ważnego, czynnika – poparcia społecznego. Odbyło się nawet referendum. Opcja „tak dla ZIO” wygrała, ale wynik 58 procent nie powala na kolana. Głosem przeciw może być też fakt, że wybór Monachium oznaczałby drugie z rzędu zimowe igrzyska w Europie. Wprawdzie nie ma w MKOlu sztywnych ograniczeń w tym względzie. Ale jakieś kuluarowe pewnie tak. W końcu o wyborze gospodarza decydują ludzie z całego świata.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl