Zjawisko zwane pechem

Jeśli chodzi o rewanże LE, to wybrałem te same mecze, co tydzień temu. Warto kontynuować widowiska, które się już zaczęły. Z większą uwagą przyglądałem się temu, jak gra PSG z Benficą. Tym razem, spotkanie było nieco mniej zacięte, ale emocji nie brakowało.

W pierwszej połowie częściej atakowali gospodarze, ale gola stracili jako pierwsi. Piękny strzał oddał Nicolas Gaitan. Nastąpiło to sprzed pola karnego, lewą nogą, piłka wylądowała tuż przy prawym słupku bramki Apouli Edela. Szanse na obronę – nikłe. W tym momencie, paryżanie byli w trudnej sytuacji. Potrzebowali dwóch trafień by dopiero doprowadzić do dogrywki… Nie pozostało im nic innego, więc postawili wszystko na jedną kartę. W 35. minucie kolejny piękny gol, tym razem autorstwa Mathieu Bodmera. Wyśmienite uderzenie z woleja! Po takiej pierwszej połowie oczekiwałem co najmniej równie fantastycznej drugiej.

Niestety, w drugiej odsłonie meczu, bramek nie było, ale nerwy panowały do samego końca. W tej części gry przewagę mieli lizbończycy. Coraz częściej robiło się gorąco pod bramką PSG. Na szczęście dla rywali, strzały głównie Cardozo i Salvio były niecelne. Mimo to, dwukrotnie dobrą interwencją musiał popisać się Apoula Edel. Gospodarze już nie byli w stanie przytrzymać piłki i atakować bramkę rywala atakiem pozycyjnym, próbowali więc z kontr. Niestety, napastnicy drużyny z Paryża mieli pecha połączonego z rozstrojonym celnikiem. Do tej pory nie mogę pojąć, jak w tej wielkiej kopaninie 2 metry przed bramką Roberto nie udało się skierować piłki do siatki. To chyba zrządzenie losu, że nie doszło tutaj do zmiany rezultatu.

Główną bronią zarówno jednych, jak i drugich, były skrzydła. Współpraca Tiene z Nene na lewym drużyny trenera Kombouare znakomita. Na przeciw siebie mieli równie znakomitych Salvio i Maxi Pereirę.

Nie można odmówić gospodarzom walki, bardzo chcieli wywalczyć ten awans. Osobiście nazwałbym to zjawisko… pechem. Jeśli nie widzieliście okazji dla PSG, to nadróbcie to. Coś nieprawdopodobnego…

Ktokolwiek by tu nie odpadł i tak żałowałbym wyeliminowanej drużyny. Dawno nie miałem przyjemności oglądania drużyny z Paryża, bo byli nieco mniej widoczni w europejskich pucharach. A w tym sezonie potrafili zatrzymać takie drużyny, jak Sevilla, Borussia, czy rewelację tej LE, BATE Borysów. Walka w Europa League jest zażarta i ciekawa, więc naprawdę warto ją oglądać!

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl