Złote pokolenie?

Mimo że już trzeci dzień Mistrzostw Europy Koszykarzy do lat 18 we Wrocławiu, to dopiero dziś miałem okazję na własne oczy zobaczyć ochrzczone już złotym, a nawet platynowym, pokolenie polskich koszykarzy. Niestety jednak niemal wszystko co słyszałem o naszym zespole okazało się być dzisiaj nieprawdziwe i doprowadziło do porażki z Chorwatami 72-78.

Chorwatami,którzy mieli być groźni, lecz przez sporą część meczu byli ciency jak barszcz z torebki. Właściwie przez niemal całe spotkanie trzymali się tylko trójkami, które jak już trafiali to serią. Co jeszcze bardziej zaskakujące czynili to Chorwaccy środkowi, którzy byli trochę odpuszczani na obwodzie. Jak to kiedyś powiedział obecny swoją drogą wczoraj wieczorem na trybunach marszałek Schetyna „trójkami się meczów nie wygrywa”. Dzisiaj po raz kolejny przekonał się że, za słowa te reprezentują ekstrementalny typ prawdy. Może mistrzostwo samymi trójkami trudno wygrać, jakąś ligę, ale pojedynczy mecz – zawsze i wszędzie. No, ale to nie o Chorwatach miałem pisać. Otóż złoty polski zespół. Czyli po pierwsze świetni wysocy podkoszowi Karnowski i Niedźwiedzki. Niestety obaj momentami sprawiali wrażenie dość zdekoncentrowanych. Niby było kilka fajnych akcji, ale było też kilka trochę niefajnych. Przede wszystkim pod własnym koszem, gdzie Chorwaci sprzątnęli nam sprzed nosa 13 piłek. I to często w sytuacjach niewyobrażalnych. Kilkadziesiąt sekund do syreny, pięć punktów do tyłu, przeciwnik nie trafia drugiego wolnego, i zbiera piłkę Chorwat. Nie Chorwaci. Jeden jedyny Chorwat, który walczył o zbiórkę. Idziemy dalej. Kreowany na największą gwiazdę ekipy trenera Szambelana Mariusz Ponitka. Ze zdziwieniem zobaczyłem w statystykach pomeczowych, że był najlepszym strzelcem naszego zespołu. Może dlatego, że spośród 18 punktów aż 8 zdobył w pierwszej kwarcie. Z czego cztery efektownymi wsadami – przez pierwszych kilka minut świetnie pracował szybki atak. Z czasem zaczął już tylko przynosić równie jeszcze szybsze straty. Ponitka na przestrzeni większości meczu był dość nieźle wyłączany z gry. 8 oczek w jego dorobku to celne rzuty wolne. Na 11 prób, co nie jest złym wynikiem i co świadczy o tym jakie podejście do naszej młodej gwiazdy mieli rywale. Jego rezultat z linii wolnych jest tym bardziej niezły gdy spojrzeć na jego kolegów, którzy trafiali tylko co drugi wolny. To jest katastrofa.

Będąc świadom dotychczasowych rezultatów i osiągnięć ekipy Szambelana wiem, że ten mecz po prostu nie wyszedł. A przynajmniej mam nadzieję, że o to chodzi. Bo nie chcemy, żeby magia tego rocznika prysła tak szybko jak się pojawiła. Już wielu ludzi w nią uwierzyło. Wszak wrocławska Orbita była wczoraj zapełniona niemal w całości. Myślę, że śmiało można oszacować liczbę fanów na około 2,5 tysiąca. Przy czym w sporej mierze nie byli to bierni fani. Nie da się ukryć – całe polskie środowisko koszykarskie liczy że na fali tego zespołu, takich chłopaków jakPonitka, Karnowski, Niedźwiedzki, czy najlepiej grający w meczu z Chorwatami Grzegorz Grochowski, będzie można wrócić koszykówkę na jedno z najwyższych miejsc w hierarchii dyscyplin sportowych w naszym kraju. Żadne zabiegi organizacyjno-marketingowe PZKosza i PLK nie osiągną rezultatu póki nie będzie sukcesów sportowych. Bo, poza piłką nożną, tylko te przyciągają przeciętnego polskiego fana do siebie.

Przed nami trzy mecze drugiej fazy. Zaczynamy od Turków i Serbów. Kilka godzin przed meczem Polaków obejrzałem to spotkanie i szczerze mówiąc uważam, że straciłem dwie godziny ze swojego życia. Może Polacy popełniali sporo błędów, ale w rywalizacji tamtych dwóch jakże istotnych dla światowej koszykówki nacji było ich o wiele więcej. Oba zespoły zbudowane są na indywidualnościach. Polacy powinni śmiało rozbić obie ekipy. Niemcy także nie powinni być groźni. Wiem, ze to jest juniorska koszykówka i nie chodzi tylko o wynik, ale jednak jeśli budujemy podwaliny pod przyszłą mocną polską kadrę, to kilka meczów też wygrać trzeba. Tym bardziej gdy rywale nic nie prezentują.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl