Zmiana polityki w Eindhoven?

PSV Eindhoven robi się ostatnio trochę zapomniane na arenie międzynarodowej. Reprezentant holenderskiej piłki znów chce walczyć o zwycięstwa w Lidze Mistrzów z potentatami w rodzaju Interu czy Realu Madryt i zamierza osiągnąć to za pomocą weteranów.

Tak w każdym razie może pomyśleć każdy, kto posłucha ostatnich plotek transferowych łączących drużynę z dawnymi gwiazdami, Ruudem van Nistelrooyem i Markiem van Bommelem. Obaj spędzili już trochę czasu kiedyś na stadionie Phillipsa i teraz mieliby pomóc walczyć młodszym kolegom z utytułowanymi rywalami. To spora nowość dla kibiców, którzy do tej pory głównie oglądali transfery młodych talentów. I ich późniejsze odejścia za grube miliony do silniejszych lig Europy.

O nazwiska takie jak Dzsudzsak, Berg czy Toivonen znowu bije się pół kontynentu, ale właściciele i trener nie zamierzają tylko patrzeć na osłabianie się podstawowej jedenastki i liczyć na wprawne oko skautów. Wielkie nazwiska z jeszcze większym doświadczeniem mają dać spokojną i pełną sukcesów przyszłość. Zawodnicy sporo po trzydziestce, wciąż z dużymi umiejętnościami mieliby młodych zmotywować do walki, ale i być może do pozostania. To realne?

Niezbyt. Można wątpić w ambicję takich graczy jak van Bommel, którzy raczej na potyczkę z Utrechtem czy Heerenveen za bardzo się nie zmotywują. Można wątpić w ich zdolności w takim wieku. Wreszcie można się zastanawiać, czy w ogóle będą oni chcieli przyjść do Eindhoven, gdzie sława i pensja są mniejsze. Szczególnie w obliczu zainteresowania takich zespołów, jak Tottenham, Real Madryt czy Milan.

W obecnej kadrze PSV najwięcej znaczą młodzi i utalentowani piłkarze, którzy dostali swoją szansę. Weteranów można policzyć na palcach jednej ręki i potraktować ich jako uzupełnienie składu. Na stadionie Phillipsa ostatnio nie przydał się Andy van der Meyde, może mniej utalentowany niż van Bommel i van Nistelrooy, ale z równie bogatą przeszłością. Czy warto znowu ryzykować i ściągać dawnych reprezentantów do klubu? Jak sądzicie?


pubsport.pl