Zwiedzam Kraków. Odcinek 2: Tramwaj

Miałem iść na mecz na Dębniki, więc ubrałem się, jak na Sybir. Pomyślałem, że przyjemnie będzie pójść bulwarem nad Wisłą. Tyle, że po kilku krokach ta Wisła zmieniła się w Ob. A potem to już poszło z górki – Jenisej, Irtysz, Lena, Indygirka i… Akurat gdy zawiało Kołymą znalazłem się na stadionie Tramwaju Kraków.

Mecz
To było pierwsze wiosenne spotkanie krakowskiej ligi okręgowej. Tramwaj podejmował drużynę o groźnie brzmiącej nazwie Sęp Droginia. Goście byli w tabeli na 8. miejscu, zaś gospodarze na 13.
Potyczka była przezabawna. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek widział trzy sytuacje sam na sam z bramkarzem zmarnowane przez tę samą drużynę, w tym wypadku Sęp, w ciągu… 57 pierwszych sekund meczu! Rozpoczął Tomasz Jędrzejak w 15. sekundzie, ale obronił Michał Iliński, który posmakował trochę wyższej ligi (grał w Kmicie Zabierzów w III lidze). W 37. sekundzie Andrzej Kania strzelił nad bramką i spudłował też 20 sekund później.

Każde kopnięcie piłki do przodu, było sytuacją sam na sam. W pierwszej połowie było ich z 17. Dołożyć trzeba jeszcze strzał w spojenie zawodnika gości, po którym poszła kontra i… ładnym strzałem w długi róg gola dla Tramwaju zdobył Tomasz Kubica. To – że do przerwy gospodarze wygrywali –  było tak niesprawiedliwe, że przyjezdnych z Droginii aż rozsadzało.

Na drugą połowę wyszli więc, chcąc grać to samo, tylko skuteczniej. Efekt? Kolejnych 21 sytuacji sam na sam, cztery przedziurawione metalowe garaże za bramką, dwóch przechodniów ciężko rannych, zmasakrowani działkowcy. Gole? Żadnych, aż do 77. minuty, kiedy wreszcie Kazimierz Drożdż trafił do siatki. Co znamienne, w najtrudniejszej ze wszystkich sytuacji. Oczywiście, piłka mu zeszła, a i tak ledwo przeleciała za linię bramkową. Myślałem, „no, to teraz Sęp ich rozjedzie, nie ma siły”.

No i co? Cztery minuty później, druga sytuacja Tramwaju w tym meczu i gol na 2-1. Ładny strzał z woleja i 17-letni bramkarz nie miał szans. Co więcej, kolejne kilkadziesiąt sekund i gospodarze powinni byli prowadzić 3-1, tyle, że obrońca gości, stojąc na linii, ładną robinsonadą, zwieńczoną wybiciem piłki dwoma rękami, uratował swój zespół przed golem. Konsekwencji żadnych, bo sędzia akurat patrzył na samolot wylatujący z Balic. Na pięć minut przed końcem, gola na 3-1 zdobył głową Grzegorz Anioł. Rozumiecie to? Tramwaj powinien był przegrać 4-311, wygrał dwiema bramkami i jeszcze może mieć pretensje, że nie wygrał wyżej, bo sędzia nie podyktował ewidentnego karnego. Nie oceniaj meczu po wyniku…

Co ciekawego
– Idąc bulwarem na mecz, dojrzałem kilka ciekawych rzeczy. „Wiadomość dla pasiastego palanta: Na gnieździe masz syna komendanta”. Nie znam szczegółów, mogę się tylko domyślać, że prowadzący doping na Cracovii ma jakieś powiązania z policją, ale zaraz przyszła mi do głowy odpowiedź (jeśli ktoś ma ją zamiar napisać na murze, nie biorę odpowiedzialności): „Wiadomość dla wiślackiego palanta: w twojej drużynie gra dwóch Żydów”. Nie musi się rymować.

– Druga sprawa – „Wisła k… 1-0!” – to chyba świeży efekt derbów Krakowa.

– Leszek Sosnowski, prezes Tramwaju Kraków i właściciel krakowskiego wydawnictwa „Biały Kruk” świętował dziś rocznicę urzędowania na tym stanowisku. Dostał ładny prezent w postaci wyniku i szalonego meczu.

– Nieustannie bawił mnie spiker zawodów. Pierwszy kwiatek: „W poprzedniej kolejce naszej drużynie nie poszło najlepiej, bo przegraliśmy 0-3. Ale graliśmy z Piastem Wołowice, więc jesteśmy niejako usprawiedliwieni”. Jakbyście grali z Piastem Gliwice, to faktycznie byście byli… Drugi kwiatek: „Miejmy nadzieję, że mecz obejrzy choć kilkanaście osób, które wybiorą tę rozrywkę zamiast spaceru”. Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania. Było około 21 osób, co trafnie skwitował jeden z rezerwowych, który przed meczem rzucił do sprzedających bilety – „Nie wpuszczajcie wszystkich, bo się nie zmieszczą”.

– Uśmiech do szerokości czwórek wywołał u mnie jeden z napastników Tramwaju, który kopnął piłkę dobrze po tym, jak sędzia gwizdnął. Gdy arbiter podbiegł do niego, począł się tłumaczyć: „Nie słyszałem gwizdka!”. Niby 21 osób, a jaki tumult potrafią zrobić.

– „Panie sędzio, jak może być spalony w momencie oddawania strzału?!” – pytał rozeźlony zawodnik gospodarzy. Ta jaskrawa nieznajomość przepisów tłumaczyłaby, dlaczego zawsze i wszędzie sędzia lżony będzie.

– Obiekt Tramwaju jest wyposażony w 270 miejsc siedzących, tablicę świetlną, koło niego jest mniejsze boisko ze sztuczną trawą, a główna płyta wyglądała na całkiem nieźle przygotowaną.

– Bodaj najbardziej znanym wychowankiem, powstałego w 1945 roku klubu, jest Marek Baster, który trochę pograł w ekstraklasie w barwach Cracovii.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl