Zwycięstwo. Wreszcie z charakterem

Wczoraj wygraliśmy z Argentyną i ten wczorajszy wynik, dał choć kilka dni spokoju Franciszkowi Smudzie. Na naszego selekcjonera, przed zgrupowaniem,  spadła fala krytyki. Taka, jaka chyba jeszcze przy okazji prowadzenia kadry, na niego nigdy nie spadła.

Atmosfera w kadrze,  przed meczem, wydawała się być naprawdę bardzo zła. W listopadzie 2009 roku, Franciszka Smudę w kadrze chciała cała Polska, a przed meczem z Argentyną  w kadrze chciały go już tylko pojedyncze jednostki. Do tego doszedł już ten słynny wywiad Roberta Lewandowskiego, który w tymże wywiadzie – może nie wprost – ale w pewien sposób krytykuje Franciszka Smudę, mówiąc tam  min. o tym, że nasz selekcjoner dobiera nieodpowiednią taktykę. W końcu, na samym zgrupowaniu, nasi zawodnicy zaczęli mówić, że atmosfera w kadrze jest zła.

Jednak, tym razem Polacy pokazali charakter, pokazali, że gdy naprawdę chcą, potrafią wyjść z trudnej sytuacji. Oczywiście, nie była to Argentyna A, z Messim, Tevezem, Di Marią i spółką. Była to bardziej Argentyna C. No i nie ma się co oszukiwać, podopieczni Batisty byli po prostu słabi. Oczywiście, zdarzały się tam perełki, w postaci bardzo dobrych graczy z Primera Division, ale jednak wielu graczy, to byli zawodnicy raczej przypadkowi. Możecie mi zaprzeczyć, ale jak powoływany jest Cabral, który w słabiutkiej Legii, nie wyróżniał się przez cały sezon niczym i on gra w tym meczu prawie sześćdziesiąt minut – to daje do myślenia.

Mimo to, Argentyńczycy byli lepiej wyszkoleni technicznie, ale byli drużyną zupełnie nieposkładaną, grającą w  takim składzie po raz pierwszy, czy drugi w życiu. Polacy, byli kolektywem, drużyną i na zwycięstwo raczej zasłużyli, a ta wygrana, miejmy nadzieję, przyniesie przełamanie.

Bramkę wreszcie strzelił Adrian Mierzejewski, który przez dziesięć meczy w tym sezonie w kadrze, nie strzelił bramki i nie zaliczył asysty. A przecież, grając jako ofensywny pomocnik, te statystyki powinien mieć raczej dużo lepsze. Do gry też nie wnosił wiele, ale tym razem – być może zmotywowany wyborem na najlepszego gracza ekstraklasy – zagrał naprawdę nieźle. Strzelił bramkę, był w miarę aktywny, a mógł strzelić nawet dwa gole, ale nie wykorzystał doskonałej sytuacji sam na sam, z golkiperem Argentyny.

Gola zdobył również Paweł Brożek, który po kilku miesiącach wrócił do reprezentacji. Właśnie, to trafienie pokazało, jaki spokój wykończeniu ma Paweł. Znalazł się sytuacji, z zimną krwią, spokojnie podciął piłkę nad bramkarzem. Gdy, były gracz Wisły jest w formie, to naprawdę może być bardzo ważnym elementem w układance Smudy.

Mogła podobać się gra skrzydłami, a zwłaszcza z prawej strony, gdzie królował duet Błaszczykowski – Piszczek. I tu, na meczach kadry wychodzi ich zgranie i znajomość  z Borussi Dortmund, w której oboje grają. Kuba zagrał niezły mecz, ale tylko w porównaniu do poprzednich meczy w jego wykonaniu. I tak, na ten moment, Kuba to tylko cień zawodnika, sprzed kilku lat.

Mimo wszystko, mankamentów jest całe mnóstwo. Wczoraj, najbardziej rzucało się w oczy te długie prowadzenie piłki, przez polskich zawodników. Za mało było grania szybkiej piłki na jeden, dwa kontakty,  nasi zawodnicy musi piłkę dotknąć co najmniej sześć razy, aby ją podać. W środku pola, też jest wyraźny problem.

Miejmy nadzieję, że jak najwięcej mankamentów, ekipa Smudy, wyeliminuje. Teraz, czas na Francję ,znów na Łazienkowskiej…


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl