Życie między słupkami zaczyna się przed czterdziestką…

Ponadczasowy sportowy aforyzm rzecze, iż budowanie wielkiego zespołu zaczyna się od wielkiego bramkarza. Piłka ręczna upewnia nas w tej dewizie co raz to dobitniej. Na naszych oczach mierzący 1,92 m łysawy Francuz stawia na nogi europejskiego kolosa, będąc jego najważniejszym fundamentem. W wieku 39 lat Thierry Omeyer uznany został najlepszym golkiperem w historii szczypiorniaka. Po czwartkowym Match of the Week w Sparkassen-Arenie, każdy kto miał jakiekolwiek wobec tego wątpliwości został ich brutalnie pozbawiony. 

Najczęstszą materią dywagacji na temat piłki ręcznej jest przedmiot decydujący o obrazie, przebiegu i najważniejszym, czyli wyniku spotkania. Jeżeli miałbym takowy wyróżnić, byłaby to właśnie newralgiczna pozycja bramkarza. Choć pojedynek panów strzegących dostępu do prostokąta 2×3 m z siatką wewnątrz jest nad wyraz korespondencyjny, to moim zdaniem odgrywa on absolutnie kluczową rolę w dzisiejszym szczypiorniaku. To właśnie bramkarze uprawiają sport indywidualny w samym środku jednej z najbardziej drużynowych dyscyplin świata, to właśnie oni nie raz potrafią w pojedynkę odwrócić losy skazanych na porażkę batalii, to właśnie oni trzymają w garści wynik spotkania, choć bramek przecież nie rzucają…

Pozycja bramkarza jest odmienna i bezprecedensowa również ze względu na rządzący nią fascynujący trend. Mówi się, że bramkarze są jak wino – im starsi, tym lepsi. Gdy przyjrzymy się temu co dzieje się obecnie na światowych parkietach, nie sposób temu zaprzeczyć. Im bliżej do 40-stki, tym lepszym bramkarzem się stajesz. Bo kto odgrywa główne role w najlepszych zespołach świata? W bramce triumfatorów LM i wicemistrzów świata stoi Danijel Saric (38 lat). Między słupkami Wikingów z Flensburga oraz reprezentacji Szwecji obecny jest Mattias Andersson (37 lat). Dostępu do bramki Vardaru broni, wybrany przed kilkoma laty najlepszym szczypiornistą globu, Arpad Sterbik (35 lat). Ikoną duńskiej szkoły bramkarskiej jest Kasper Hvidt (39 lat), reprezentujący KIF Kolding. Drugą młodość przeżywa ostatnio Sławomir Szmal (37 lat), który na styczniowych ME zawalczy o największy sukces w sportowej karierze. Jednakże jest jeden człowiek, którego porównanie do pozostałych bramkarzy nie ma najmniejszego sensu. Czterokrotny mistrz świata, trzykrotny mistrz Europy, dwukrotny mistrz Olimpijski, czterokrotny triumfator Ligi Mistrzów. Na wymienienie reszty jego osiągnięć musiałbym poświęcić oddzielny artykuł… wybrany niedawno najlepszym bramkarzem w historii piłki ręcznej, człowiek legenda – Thierry Omeyer (39 lat). Co najważniejsze, „Titi” wciąż nie przestaje nas zadziwiać…

Omeyer w czwartkowy wieczór wrócił do hali swoich najlepszych lat, wracał do kibiców, którzy przez lata widzieli w nim półboga. Jego przyjęcie w kilońskiej arenie najlepiej o tym świadczyło. „Titi” właśnie w Sparkassen-Arenie święcił największe triumfy, budując swoją legendę. Razem z miejscowym THW współtworzył najlepszy zespół w historii piłki ręcznej. Chwile jak ta uchwycona na zdjęciu powyżej, na stałe zapiszą się w annałach światowego szczypiorniaka. Tak oto wielki bramkarz po latach wrócił do domu, gdzie zwykł czarować swoją grą. I tym razem nic się nie zmieniło. Lata mijają, ale dla Thierr’ego czas dawno już się zatrzymał…

To właśnie dzięki „Titiemu” PSG zebrało kolejny szalenie ważny skalp. Paryżanie pozwolili dotrzymać sobie kroku jedynie przez pięć minut. Wówczas znacznie przyśpieszyli grę w ataku, a przy takiej formie Omeyera obrona mogłaby w zasadzie nie istnieć. Francuz odbijał wszystko co leciało w jego stronę, a PSG już do przerwy osiągnęło sześciobramkową przewagę (10:16). Jedynym jasnym punktem drużyny THW był Niklas Landin, uważany za najbardziej perspektywicznego bramkarza młodego pokolenia. Na miano tego najlepszego będzie musiał jednak poczekać, gwiazda po drugiej stronie świeciła znacznie jaśniej. W drugiej połowie Francuzi zwolnili tempo, dzięki czemu Zebry zdołały nawiązać kontakt. Gdy THW zbliżyło się na jedną bramkę (23:24) paryżanie podrażnieni wynikiem znów odskoczyli rywalom. Ostateczny wynik: 26:30. Warto zwrócić uwagę, że nie był to mecz wielkich nazwisk – Hansen, Karabatic, Duvnjak, Vujin, Canellas – plejada gwiazd, a najlepiej rzucającym zawodnikiem spotkania został Siergiej Onufrijenko (7 trafień). Tytuł MVP spotkania mógł trafić tylko do jednego gracza – bramkarza kolejki i historii – Thierrego Omeyera.

Paryżanie dzięki zwycięstwu nad Zebrami potwierdzili swoje bardzo ambitne cele na dalszą część sezonu. Francuzi poza inauguracyjną wpadką we FlensArenie nie mają sobie równych, pokonując Orlen Wisłę, Celje, Zagrzeb, Besiktas, czy wreszcie po wspaniałym meczu Veszprem oraz THW. PSG po zmianie trenera oraz pozyskaniu braci Karabatic z miejsca stało się murowanym kandydatem do udziału w wieńczącym sezon F4. Kilończycy zaś zgodnie z przedsezonowymi zapowiedziami są drużyną grającą w kratkę, będącą najsłabszym mistrzem Bundesligi od lat.

Na pozostałych parkietach grupy A Flensburg po emocjonującym meczu pokonał PPD Zagrzeb 28:27. Gwiazdą wieczoru niewątpliwie został Domagoj Pavlovic, a gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Kentin Mahe. W innym spotkaniu Veszprem z tarczą wróciło z Celje (27:30). Strzelecki popis zaprezentował Renato Sulic. Dla polskich fanów najciekawszym pojedynkiem zapowiadało się starcie Wisły Płock z Besiktasen Stambuł. Nafciarze już z Jose de Toledo, a bez Nemanji Zelenovica pewnie pokonali tureckich gości mimo początkowych problemów. Pierwsze 20 minut należało do ekipy przyjezdnych, dopiero po upływie tego czasu do głosu doszli gospodarze. W drugiej połowie Wiślacy pewnie kontrolowali spotkanie i zwyciężyli 32:26. Pierwszy domowy triumf Nafciarzy znacznie przybliżył ich do awansu do 1/8.

Za tydzień odbędzie się rewanżowa kolejka Velux Chmpions League. Zespoły ponownie zagrają ze sobą w tym samym zestawieniu. Najciekawiej zapowiada się oczywiście starcie PSG z THW w paryskiej arenie. Tom O’Brannagain na łamach oficjalnej strony ehfcl.com przypomina, iż będzie to idealny sposób na uczczenie pamięci o poległych w piątkowych zamachach.

Grupa B

Najważniejszym spotkaniem gr. B z punktu widzenia polskiego kibica był naturalnie pojedynek Vive Tauronu Kielce z KIF’em Kolding. Kielczanie udali się do Danii w roli wyraźnych faworytów, a każdy inny wynik niż zwycięstwo żółto-biało-niebieskich byłby dużym zaskoczeniem. Mecz od pierwszego gwizdka arbitrów był bardzo zacięty. Przez 50 minut gra toczyła się gol za gol i żadna z ekip nie potrafiła wypracować przewagi. Jednakże na dziesięć minut przed ostatnią syreną z drużyny gospodarzy uszło całe powietrze, a kielczanie skrzętnie to wykorzystali. Bardzo dobre zawody rozegrał Denis Buntic, Karol Bielecki oraz Slawomir Szmal. Wśród gospodarzy brylował Lasse Andersson. Osiem bramek przewagi nie oddaje przebiegu spotkania, który był o wiele bardziej zacięty niżeli pokazuje to tablica świetlna. KIF ulegając Vive pogrzebał swoje szanse na wyjście z grupy, mistrzowie Polski utrzymali się zaś w walce o czołowe lokaty.

W szlagierowym starciu „kieleckiej” grupy Barcelona ugościła Vardar. Nie da się ukryć, że spotkanie rozczarowało pod względem sportowym. Mecz toczył się w tempie slow-motion, a 8 strat każdej z ekip do przerwy spowodowały chaotyczny charakter starcia. Mimo, że wydawało się, iż Barca w pełni kontroluje wydarzenia na boisku, emocji nie zabrakło. Końcowy wynik 31:30 mówi sam za siebie. Nie do zatrzymania sobotniego popołudnia był Wael Jallouz, autor 12 trafień. Dzięki zdobytym 2 punktom Barcelona objęła fotel lidera grupy „B”.

Efektowne zwycięstwo na własnym parkiecie odnieśli szczypiorniści Picku Szeged. Madziarzy pokonali Kristianstad 35:28. Więcej emocji dostarczyło starcie Montpellier z Rhein Neckar Loewen. Lwy dopiero w ostatnich sekundach zapewniły sobie zwycięstwo 28:30. Bohaterem Niemców został bramkarz, Richard Stochl.

Za nami 7 z 14 kolejek Ligi Mistrzów. Na półmetku rywalizacji w najlepszych pozycjach znajdują się Paris Saint Germain oraz Barcelona Lassa. Polskie drużyny zdają się pewnie kroczyć w kierunku fazy play-off. Za tydzień odbędą się rewanże. Wisła pojedzie do Stambułu, do Kielc zawitają Duńczycy. Liczymy na powtórkę z rozrywki i dwie wygrane naszych eksportowych ekip!

TERMINARZ I TABELE LM >>

Więcej moich prac również na portalu mim24.pl!

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Sponsor serwisu:

Dodaj komentarz