Żywot Żywotki

Który polski trener osiągnął za granicą najwięcej? Konkurencja jest bardzo mizerna, pod uwagę mogą być brani głównie Górski, Gmoch, Piechniczek, Łazarek, Kasperczak. W ostatnich latach nos poza krainę mlekiem i miodem płynącą wychylali, i to na chwilę, jedynie Wójcik i Engel. Najbardziej utytułowanego wśród nich jednak nie ma, bo ten jest prawie kompletnie zapomniany. Pamiętają o nim tylko środowiska okołobałtyckie,  bo tam osiągał najlepsze wyniki. Poznajcie Stefana Żywotkę.

W Algierii był wielbiony. Z jednym z najlepszych klubów tego kraju pracował przez blisko 13 lat, pomiędzy 1977 a 1990 rokiem. Zdobył 13 różnych trofeów, średnio więc zdobywał jeden puchar na rok! W dorobku ma m.in. 7 mistrzostw Algierii, krajowy puchar, oraz dwukrotne zwycięstwo w Afrykańskiej Lidze Mistrzów. Skąd wziął się w ogóle w latach 70. na Czarnym Lądzie, skoro wówczas problemy z wyjazdem za granicę mieli nawet najwięksi piłkarze? Początkiem Gierkowskiej dekady Żywotko pracował w III ligowej Warcie Poznań. Udało mu się wprowadzić klub do II ligi, ale pojawił się problem stary jak Abraham. Oto prezes poznaniaków chciał wpływać na obsadę składu, na co nie wyrażał zgody Żywotko. Wskutek tego, asertywny trener musiał opuścić Wartę. Nasz bohater podjął decyzję o zrobieniu kariery za granicą. Otrzymał ofertę od greckiego Panathinaikosu, jednak odmówiono mu zgody na wyjazd, ponieważ „Nie jest mile widziane praca w kraju, który nie jest ani komunistyczny, ani socjalistyczny”. Ostatecznie karierę w Atenach zrobili dwaj inni wymienieni na początku wypocin szkoleniowcy.

Niebawem pojawiła się propozycja pracy w Algierii w ramach wymiany doświadczeń pomiędzy oboma krajami. Zezwolono mu na wyjazd do Maghrebu. Nie wiedział co go tam czeka i z jaką drużyną przyjdzie mu pracować. Żywotko nie znał ani słowa po francusku, arabsku, a tym bardziej w narzeczu kabylskim. JS Kabylie. Okazało się, że to ten klub będzie prowadził. Zespół był wówczas mistrzem Algierii. Dziś zakrawa to na absurd, że człowiek znikąd, nie znający języka objął najlepszą drużynę. A jednak to była świetna decyzja. Polak początkowo tylko obserwował treningi, by poznać piłkarzy, później przez wiele tygodni przychodził na zajęcia ze słownikiem, który zaciekle kartkował, chcąc wyartykułować swoje uwagi. Największe zasługi w jego nauce języka miał jednak szofer o imieniu Nasser, który każdego dnia, wioząc Żywotkę na trening, uczył go kilku nowych zwrotów. Przybysz z Europy zaczynał się czuć coraz lepiej w Afryce, kierownictwo klubu zachowywało się bardzo profesjonalnie i z uwagą słuchało rad Żywotki, a piłkarze nauczyli się zwyciężać, o czym świadczy lista trofeów zdobytych przez trenera.

Czarny Ląd opuścił w 1991 po zdobyciu Afrykańskiej Ligi Mistrzów. Dziś ma 90 lat, mieszka w Szczecinie razem ze swoją żoną, rok temu został pradziadkiem. Nadal nieobce są mu sprawy algierskiej piłki. Ponoć do dziś z dumą przywdziewa też koszulkę Pogoni Szczecin, w której stawiał pierwsze kroki jako piłkarz, oraz jako trener. Wyłowiłem w sieci fragmenty wywiadów z Tadeuszem Czubakiem i Czesławem Boguszewiczem – byłymi piłkarzami Pogoni. Obaj twierdzą, że Żywotko był jednym z najlepszych szkoleniowców, z którymi pracowali. Dobrze wspominają go też w Gdyni, gdyż był współtwórcą drugiego awansu do ekstraklasy w 1976 roku. Skoro osiągnął tak wiele, to czemu wiadomo o nim tak niewiele?


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl